Zmierzch: recenzja

 1168611.jpg

Oglądaliście komedie romantyczne? Filmu typu „love story”? Wielu już odrzuca na samą myśl tych bezsensownych romansideł – i rozumiem ich. Niedawno obejrzałem nowy film. „Zmierzch”. Jest to film romantyczny i wg mnie jeden z lepszych z tego gatunku jakie wiedziałem. Dlaczego?


Na samym początku urzeka mnie tajemnicza dziewczyna, Bella i genialna gra Kristen Stewart. Brawa dla tej pani. Przychodzi czas na Edwarda w filmie i o co chodzi? Robi się coraz bardziej tajemniczo. Pewne przerywniki pokazujące polowania, śmierć mieszkańców miasteczka mogą sugerować, że będzie mowa o wilkach, wampirach. Ale tylko sugerowało. Gdy dowiadujemy się naprawdę o chodzi to niezły szok to jest. Dodatkowo ubarwia to idea rodziny Edwarda, która nie żywi się ludzką krwią, a zwierzęcą. To mocno zastanawia i w całkiem innym świetle stawia film na półce „O wampirach” obok np. „Blade”. Słaba muzyka trochę, ale gra aktorów, absurdalne czasem motywy uroczo-śmieszne, naprawdę zaskakują, więc jest co podziwiać.

Bardzo ciekawie jest tutaj ukazany motyw miłosny. Mamy do czynienia z wampirem, który już od kilkudziesięciu lat ma ciągle 17 lat (chyba dobrze pamiętam) i z dziewczyną, która starzeje się. Problem postawiony wg mnie w filmie, albo ja sobie go stawiam, to wieczna miłość. Co lepsze byłoby? Gdyby Bella pozostała śmiertelnikiem, kochała Edwarda do końca życia? Czy też poszła drogą Edwarda, po to by kochać go do końca życia. Oczywiście wiemy jak się potoczyły losy naszych bohaterów, ale dylemat ten jest zastanawiający.

Z jednej strony to bardzo proste, przecież kocham drugą osobę, chciałbym być z nią do końca świata a nawet jeden dzień dłużej. Więc dlaczego nie miałoby się skorzystać z takiej okazji jaką miała Bella? Całe życie z osobą, którą się kocha.

Z drugiej zaś Edward na smutki Belli o tym, że się zestarzeje, że nie chce tak żyć – zasugerował, że tak powinno być, taki jest bieg życia. Takie jest właśnie życie. To tak jakby reguła pewnej gry, a wieczność z ukochanym to tak jakby kody do gry, oszukiwanie. Może wszyscy by tak chcieli, dlaczego oni mogli? Dlaczego w ogóle ktoś może, a ktoś nie? Pół biedy jeżeli to byłoby osiągalne dla wszystkich, realne, ale nie było. Dlatego moim zdaniem Bella źle wybrała (w IV części, ostatniej), nie chciałbym tego co ona na jej miejscu. Może gdybym miał okazje realną, to inaczej bym mówił, może. Ale czuję, że nie byłoby to w porządku.

Leave a Reply