Zastęp zastępowych

Na samym wstępie zaznaczę, że piszę o rzeczy raczej najważniejszej w systemie małych grup w harcerstwie. Oczywiście, nieliczni są tego świadomi, a do pewnego czasu i ja. Chciałbym jednak, by jak najwięcej drużynowych o tym wiedziało, a najlepiej wszyscy.

Jak sama nazwa mówi chodzi o zastęp, w którym członkami są sami zastępowi. Zastępowym jest drużynowy. Cała filozofia się kończy systemu takiej grupy, więc dlaczego nie mamy takich modeli drużyn z zastępami zastępowych? Brak świadomości. Na kursach może mówi się o metodzie harcerskiej, o systemie małych grup, a jeżeli już wspomni się o zastępie zastępowych, to brzmi to jako coś bardzo ważnego? Raczej nie. W moim hufcowym środowisku, zjawisko zastępu zastępowych jest raczej czymś o czym nikt nigdy nie słyszał, a jak słyszał to, co z tego? No właśnie, co z tego? Jeżeli nie wprowadzi się naturalnie takiego czegoś jak zastęp zastępowych, to raczej mówienie sobie o nim nic nie da. To po co o nim piszę? Bo wierzę, że można odwrócić słabą jakość harcerskich środowisk w naprawdę harcerskie jednostki o całym tego słowa znaczeniu, gdzie występują wszystkie elementy i cechy metody harcerskiej. Michał, kumpel z innego środowiska harcerskiego mawia „drużynowi powinni być świadomi, że metoda harcerska jest banalnie prosta”. Coś w tym jest, ponieważ z tego co widać, musi być ona trudna, skoro w każdym środowisku widzi się masę błędów metodycznych. Taka nadzieja może, że jeżeli metoda harcerska jest prosta, to może faktycznie tak jest i jesteśmy w stanie to wprowadzić w życie? Myślę, że mógłby to być dobry kierunek podejścia do metody harcerskiej.

Brak zastępu zastępowych w drużynie, to tak jak brak silnika w samochodzie. Daleko więc nie pojedzie.
W drużynie na pierwszej stronie mamy drużynowego – wodza, lidera, opiekuna, organizatora, itp. Po drugiej zastępu i ich członków. Co z zastępowymi? Po takim zapytaniu, wgłębieniu się sens systemu małych grup w harcerstwie, idzie dojść prostą drogą dedukcji, że czegoś brakuje. Grupy, w której zastępowi będą uczestniczyć na zbiórkach, szkolić się, słuchać swojego zastępowego, co on ma dla nich do powiedzenia. Grupa ta jest właśnie zastępem zastępowym, mechanizmem napędzającym działania wychowawczo-harcerskie w drużynie.

Jak się to dzieje?
Prosta sprawa. Spójrzmy odgórnie. Drużynowy jako zastępowy, prowadzi zbiórki z zastępowymi w swojej drużynie. Zbiórka na przykład o terenoznactwie, bierze ich do lasu, daje kompas, pokazuje wiele ciekawostek, daje mapę każdemu, szkicują teren, itd. Zastępowi po zbiórce takiej, mają wiedzieć masę rzeczy o terenoznactwie i tak jest. Co więc następnie robią? To samo, tylko że w swoich zastępach. To tak jak sieć alarmowa: drużynowy podaje informację zastępowym, a zastępowi swoim członkom w zastępie (w określony sposób sieci alarmowej). Informacja w tym przypadku, to treść, wiedza i umiejętności z techniki terenoznactwa. W innej sytuacji, podobnie robił Baden-Powell, skąd właśnie pomysł zastępu zastępowych. Tłum 60 dzieciaków, młodych ludzi i cel nauczenia ich na przykład węzłów? Co zrobić? Zebrać wszystkich i nauczyć ich węzłów? Chyba nie za bardzo. Ale wiem o czym myślicie. Podzielić ich na grupy i nauczyć ich tego w grupach. Dobre rozwiązanie, ale również niepraktyczne. Może dobry wódz potrafi dotrzeć do wielu osób, ale do 60 dzieciaków, w grupach jedna za drugą? Również to trochę męczące, no i co ma robić reszta grup, gdy będziesz uczyć jednej? BiPi był bardziej sprytniejszy. W tłumie 69 dzieciaków, wybrał najbardziej cwanych, najbardziej przywódczych, którzy również mają jakiś posłuch wśród swoich grup mniejszych, u reszty. Zabrał przykładową dziesiątkę dzieciaków i nauczyć ich węzłów, a potem oni nauczyli resztę. Każdy „wódz” w tym tłumie miał potem 6 dzieciaków, którym pokazał umiejętności robienia węzłów, stosowania ich w praktyce, czego nauczył się od prowadzącego zajęcia. Czyż nie jest to lepsza metoda?

Leave a Reply