Wulgaryzmy?

Już jakiś czas kłócę się z otaczającym mnie społeczeństwem, że nie ma brzydkich słów, zwanych wulgaryzmami. Najgorzej jest z rodzicami, konserwatystami i ludziom którzy nie potrafią spojrzeć na to z innej, prawidłowej perspektywy. Oczywiście – mojej perspektywy, ale pewnie nie tylko ja na to tak patrzę, ale mimo to uważam że jest ona jak najbardziej odpowiednia.

Tak naprawdę zaczęło się od głupiego żartu, który kiedyś mi opowiedział Kala jak czekaliśmy na autobus z Lamek, wracając od naszej koleżanki. Historyjka wygląda następująco. Wyobraźcie sobie polaka jadącego na rowerze, w pewnym monecie zahacza o krawężnik i przewraca się w dość tragiczny sposób. Pytanie teraz brzmi co powie? „Ałć, boli mnie”, czy „Kurwa”. Wszyscy, którzy to usłyszeli z moich ust, odpowiedzieli tak samo jak ja, czyli stawiając na drugą odpowiedź. No, znalazła się jedna osoba, która kiedyś przy ognisku była zszokowana moim „słownikiem” i na moje pytanie odpowiedziała również dla szokująco, stawiając pierwszą opcję. Zdarzają się wyjątki, ale o tym później. Bynajmniej od tej sytuacji, zacząłem myśleć nad tym poważniej, czyli wręcz odwrotnie, czym reprezentują sobą słowa wulgarne. Ciekawym do tego uzupełnieniem była piosenka zespołu Dezerter „nie ma brzydkich słów, są tylko brzydkie myśli” i faktycznie coś w tym jest.

Nie uznaję wulgaryzmów, ponieważ nie istnieją dla mnie, przynajmniej w takiej postawie w jakiej teraz są. Są to słowa, które są przez społeczeństwo uznane jako nieprzyzwoite, ordynarne, brzydkie, niewłaściwe, niekulturalne. Jeżeli miałbym zwracać uwagę na to, jakie są wg społeczeństwa wulgaryzmy, to na pewno uważam że ich nie ma. Wulgaryzmy są dla ludzi, tak samo jak alkohol, który trzeba umieć pić, trzeba umieć się z nim bawić. Kto nie umie – przegrywa. Są to słowa, które są wyrażane przez emocje ludzkie tak samo jak popularniejsze i bardziej akceptowane słowo: „kurde” ale też i inne: ała, kurka wodna, cholera, szlag i inne zwroty, które są charakterystyczne dla jakiegoś człowieka, czy też grupy społecznej.

Dlaczego w zasadzie ludzie używają dzisiaj wulgaryzmów? Jest to fajne, powszechne, męskie, podniosłe, cwaniakowate. Ludzie używają ich by coś podkreślić: sytuację, słowo, swoje ego, swój wiek albo też nadważyć sobie właśnie wiek, swój wizerunek. Można więc już zwrócić uwagę, że wulgaryzmy używane są w sytuacjach, które są spowodowane jakimiś emocjami charakterystycznymi czyli: złością, agresją, itp. Dlatego między innymi wulgaryzmy są złe, bo te cechy są złe i ludzie wolą ich nie akceptować, więc jakiekolwiek reakcje towarzyszące tym emocjom – również nie są akceptowane. Można by rzecz, że to się tyczy głównie osób dorosłych, bo dzieci i młodzież, które również używają słów wulgarnych, znają je od swoich rodziców, kolegów, sąsiadów, rodziny, z filmów, muzyki, środków masowego przekazu, itp. Źródeł więc mamy masę, więc na pewno nikt nie jest w stanie odkręcić kurka lecących wulgaryzmów po naszym społeczeństwo. Nie jest to również powód do tego, że jeżeli nie jesteśmy w stanie, to znaczy że trzeba się zastanowić nad tym, czy nie zaakceptować tego, tolerować, wdrożyć to w słownik języka polskiego. Nie, nie tak do tego tematu podchodziłem, ale pewnie przeciwnicy mogą tak sobie to tłumaczyć. Mam wiele innych argumentów, by używać takiego, bezsensownego.

Zastanawiał mnie od początków moich refleksji, skąd te wulgaryzmy są? Co one wcześniej oznaczały? Mówiłem sobie, uzasadniałem sobie, że ktoś sobie stwierdził że brzmią w jakiś sposób brzydko i się przyjęło, podobne były do złych rzeczy, emocji, brzydkich, nieczystych rzeczy i być może również kościół pomógł w tym, żeby odciąć ludzi od takich „nieczystych” wyrażeń. Tak jakby był to „zakazany owoc”. Tak, słowo zakazane, pomyślcie sobie, jak można zakazać coś mówić, jakieś słowo, to po pewnym czasie odpowiecie sobie, że to paranoja.

Ze względu na to, że wulgaryzmami są również sfery stosunków płciowych, sfery załatwiania potrzeb fizjologicznych., być może w pewnym sensie, ułamku tego procesu, jest on spowodowany wstydem społeczeństwa na te sfery, narządy. Ja, mimo że lubię czasem się mądrze wyrazić, szukać słowa określającego łagodniej daną część ciała, to czasem wolę to wprost powiedzieć, nawet czasem dla podkreślenia jakieś sprawy. Zamiast więc zmuszać się do powiedzenia słowa „piersi”, które może mieć w pewnych kontekstach ZBYT łagodny przekaz, powiem „cycki”, celowo żeby podkreślić to słowo, lub to co chcę powiedzieć w danym zdaniu i dzięki słowu „cycki” podkreślę to. Jest to emocjonalne przedstawienie swojego przekazu, który urozmaica moją wypowiedź i oto chodzi. Zamiast szukać setki słów, mówić dobrymi kilkunastoma minutami, czasem można wszystko szybciej załatwić paroma wypowiedziami, w sposób emocjonalny. To jest również naturalne, ale niektórzy jeszcze się tego wstydzą, a większość jeszcze nie akceptuje wszystkich „chwytów” słownictwa emocjonalnego. Z częściami ciała ludzkiego jeszcze może być inaczej, bo bardziej one mają podkreślać właśnie daną część. Inaczej jest z słowami typu: kurwa, spierdalaj, pojebany, zajebisty, itd. Najbardziej popularnym słowem wulgarnym w Polsce, jest słowo „kurwa”. Ma on tak naprawdę dwa znaczenia. Jedno z nich to ordynarne nazwanie kurtyzany (ach, jak ładnie to nazwałem, widzicie – potrafię). Drugim znaczeniem jest właśnie emocjonalny pokaz złych cech wypływających z człowieka, spowodowanych złością, agresją, nieczystymi intencjami, ale również zdenerwowaniem, niecierpliwością, stresem i również bólem. Wtedy kiedy nam się coś nie zgadza, coś nam nie pasuje, coś nas złości, denerwuje, boli, wtedy właśnie dochodzi najczęściej do słowa „kurwa”. Dla mnie jest to oczywiste i jak najbardziej zrozumiałe. Dlaczego? Bo nie wstydzę się swoich emocji i nikt nie powinien się ich wstydzić, nawet jeżeli mają oznaczać coś złego, nie możemy się tego wstydzić bo takie uczucia nam towarzyszą przez całe życie, czasem nawet prawie codziennie, jak nie codziennie.

56 Responses to “Wulgaryzmy?”

  1. słonek Says:

    W ramach komentarzy, bo szkoda tekstu na tłumaczeie, porównałem “kurwę” do prostytutki dlatego, bo społeczeństwo to robi.

  2. dziubek Says:

    Tuwim powiedział kiedyś:
    “Ja mógłbym pisać tak jak Mickiewicz, Słowacki, ale nie mam kurwa o czym…” :D

  3. słonek Says:

    Wiem, kiedyś mi to powiedziałaś. Kiedyś też mi to pewien polinista powiedział, kiedyś też mi to powiedziała przyjaciółka, no i wczoraj też mi to powiedziała ta sama przyjaciółka.

  4. Pherenike Says:

    A ja wyrzuciłam wulgaryzmy ze swojego słownika. Bo to niekobiece, bo to pozwala przejąć władzę nade mną jakiejś prymitywniejszej części mnie, a ja, owszem, dążę do zintegrowania mojego Cienia, ale przecież nie poprzez zlanie się z nim w jedno.
    A stany emocjonalne, umysłowe i inne złożone zjawiska można wyrazić w bardziej akceptowalny sposób.

    Pozdrawiam. :)

  5. słonek Says:

    Można, ale to nie uzasadnia tego co napisałem. ;)

  6. Pherenike Says:

    Drogi Słonku, jakbyś na przykład o moich piersiach powiedział per cycki dostałbyś w nos, bo uznałabym to za uwłaczające mojej godności, ordynarne i obraźliwe.

  7. słonek Says:

    Słowo “cycki” można użyć również w znaczeniu ogólnym, a nie konkretyzując czyjeś cycki, nie? To też zależy od sytuacji, emocji, osób.

  8. Pherenike Says:

    Jakoś nie do końca mnie przekonuje Twoje spojrzenie na sprawę wulgaryzmów. Ale to nasze prawo. Moje mieć takie spojrzenie, a Twoje mieć inne :)

  9. Kostek Says:

    Chciałbym zauwazyć iż polakowi łatiwj powiedzieć “kurwa” podszas potknięcia się o wystajaca kostkę brukowa niz “przypadkowo potknąłem się o wystanaca kostkę brukową którą musieli źle ułozyć panowie drogowcy, co mogło mnie narazić na utratę zdrowia nawet pozyzej dni siedmiu co gwarantowałoby mi wysokie odszkodowanie gdybym sprawę oddał do niezawisłego sadu Rzeczpospolitej Polskiej”

    Dodatkowo czesto wulgaryzny uzywane są jako znaki przestankowe, i dają nam czs na namyślenie się”no bo wiesz(,) kurwa to jest tak jak sie człowiekowi spieszy”

  10. Pherenike Says:

    Nie przekonujecie mnie Panowie, zupełnie nie, nadal obstaję przy swoim zdaniu, że wulgaryzmy to rzecz okropna, a już mężczyzna, który przeklina przy kobiecie… Hm… Z domu wyniosłam, że oznacza to nie tylko brak manier, ale i przy tym brak dla tej kobiety szacunku.
    A znaki przystankowe mogą być różne, niekoniecznie na k.. czy h.. zaczynające.
    Dbajmy o kulturę języka!

  11. słonek Says:

    Nie ważne, co uczą, jak się wychodzi z domu z danym wychowanym elementem. Moja matka też do dzisiaj mi mówi, że wylgaryzmy są złe. Ale się tylko na tym kończy. Nigdy nikt nie odpowie na pytanie: dlaczego?

    Dbanie o kulturę języka to dla mnie dbanie o to by nie dyskryminować naszych polskich słów, które dla naszego społeczeństwa są złe postrzegane.

  12. misiek Says:

    Od dłuższego czasu czytałem sobie Twojego bloga, naprawdę ciekawa sprawa. Wspominałeś mi o nim wcześniej, wysłałeś chyba linka, zachęcałeś do pisania komentarzy, ale jakoś nie wyszło. Teraz za to świetnie Ci się udało mnie do tego nakłonić - odgrzebując ten stary, burzliwy temat. (Ten niewiele wnoszący wstęp jest taki przydługawy, no bo muszę nadrobić zaległości w komentowaniu:)
    Pewnie i powtórzę częściowo to co już zostało napisane podczas dyskusji na forum ( http://www.szczepns.webplus.net.pl/viewtopic.php?t=51&sid=c708e80dfc89dbf86427027e7d0a634f ). Dla mnie jest bardzo istotny powód, dla którego staram się nie używać wulgaryzmów - w zdecydowanej większości przypadków są używane w stanie silnego pobudzenia emocjonalnego. Tak jak wspominałeś - złość, agresja, szał, nienawiść, złośliwość czy też utrata cierpliwośći - to one tak wpływają na ludzi, że oni używają wulgaryzmów. Używanie ich równa się uleganiu tym złym emocjom.

    Oczywiście, jak już wspominałeś i jak już we wcześniejszych dyskusjach ustaliliśmy, są różne sytuacje używania wulagaryzmów. Pierwsza służąca “urozmaiceniu” słownictwa, czyli używanie w co druiem zdaniu “kurwa” jest patologią samą w sobie nad tym chyba nie trzeba dyskutować. Drugą sytuacją jest rzucanie wulgaryzmów do samego siebie, kiedy nam coś się nie uda, popsuje czy używając tego słynnego już przykładu - Polak się wywróci na rowerze. Wydaje się, że w tym przypadku panuje największe przyzwolenie społeczne - w końcu każdy może się od czasu do czasu zdenerwować i rzucić parę wulgaryzmów, kiedy się wywróci na rowerze.

    Jest też trzecia, naistotniejsza dla zrozumienia zjawiska używania wulgaryzmów sytuacja - wtedy kiedy ktoś chce kogoś obrazić, poniżyć, zdenerwować, zagrozić mu, postawić na swoim w kłótni. I jak już kiedyś pisałem - wydaje mi się, że wyrazy nabrały swojego negatywnego zabarwienia właśnie przez to, że były używane w tym właśnie celu, podczas zabarwionej silnymi emocjami relacji z drugą osobą.

    I tutaj powinniśmy szukać odpowiedzi na pytanie: “dlaczego wulgaryzmy są złe”. Ano dlatego że powstały zapewne i są wciąż używane w stanie silnego pobudzenia emocjonalnego, same intencje ich użycia są złe - obraza, zniewaga itp. Dlatego są uznawane przez społeczeństwo za złe, a nie dlatego, że “ktoś sobie stwierdził że brzmią w jakiś sposób brzydko i się przyjęło(…)i być może również kościół pomógł w tym, żeby odciąć ludzi od takich „nieczystych” wyrażeń”.
    Intuicyjnie wiemy, które słowo jest nieodpowiednie, niecenzuralne, bo w przeszłości usłyszeliśmy je wielokrotnie używane w połączeniu z negatywnymi emocjami. Małe dziecko nie rozumiejąc jeszcze znaczenia słów jest w stanie stwierdzić czy ktoś rozmawia spokojnie czy się kłóci - po gestykulacji, intonacji itp. Jeżeli podczas kłótni rodziców kilkukrotnie słyszy słowa: “kurwa”, “spierdalaj”, “pojebany”, “chuj” to zakoduje sobie, że nie są to zbyt dobre słowa. W taki i podobny sposób powstaje zapewne u nas zniesmaczenie do słów wulagarnych. I bardzo dobrze, skoro te słowa, że tak powiem, obarczone są skazą złych emocji to starajmy się z nimi walczyć i nie używać ich.

  13. słonek Says:

    Problem polega na stareotype i za bardzo negatywnym podejściu do wulgaryzmów. Zabrońmy ich do 18 lat może jak alkoholu i papierosów? Te używki są gorsze od tych słów, a są legalne i bardziej akceptowane niż te słowa. To pierwsza sprawa.

    Druga to powtarzanie najsłynniejszego słowa “kurwa” w jednym zdaniu jako tzw. znaku przystankowego. Gdy mnie coś boli i nie tylko mnie, często wyduszam z siebie coś w stylu “ała”. W jednym zdaniu jestem w stanie tych “ała” powiedzieć kilka. Dlaczego? Bo mnie coś boli. Gdy boli mnie np. że nasze polskie władze tak ładnie propagują się z napisami “Zasady zobowiązują”, a ja pytam: jakie zasady? to mnie to boli i jestem skłonny czasem kilka razy puścić wiązanke ładnym sformuowań, gdzie zdarzy się parę razy usłyszeć słowo “kurwa”. To słowo to emocje. I teraz trzecia sprawa.

    Czy mamy się wstydzić emocji? Walczyć z nimi? Jeżeli będziemy walczyli z tymi złymi emocjami, staniemu się chyba za bardzo sztuczni i społeczeństwo będzie wyłapywało z nas wszystko co złe i będzie czychało na to. Każdemu zdarzy się nawet zdenerwować z tego powodu, że nie dostało piątku zamiast czwórki na kartkówce i dobrze nawet, bo lepiej się zdenerwować przez parę sekund niż to olać.

  14. misiek Says:

    Żeby było jasne - emocje są jak najbardziej podstawowym składnikiem naszego życia, dzięki nim jesteśmy naturalni, reagujemy na bodźce, czujemy - nie jesteśmy maszynami. Nie powinniśmy się ich jak najbardziej wstydzić czy za wszelką cenę ukrywać - zgadzam się z Tobą. Emocji nie możemy oceniać jako dobre lub złe, ocenie moralnej przez społeczeńśtwo podlegają natomiast zachowania pod wpływem tych emocji, a do nich należy używanie wulgaryzmów, o których dyskutujemy.
    A co powiesz o wulgaryzmach używanych w celu obrazy kogoś, czy też powinniśmy traktować to jako naturalną rzecz, odruch z którym nie powinniśmy walczyć? Wydaje mi się, że zbyt skrajnie podchodzisz do tego tematu mówiąc: “Dbanie o kulturę języka to dla mnie dbanie o to by nie dyskryminować naszych polskich słów, które dla naszego społeczeństwa są złe postrzegane”. Są przypadki używania tych słów, które należy absolutnie potępiać, nie można według mnie tak relatywnie do nich podchodzić.
    I co powiesz o moich przemyśleniach na temat powstania wulgaryzmów, nie ustosunkowałes się do tego.

  15. słonek Says:

    Co do powstania wulgaryzmów to mam to samo zdanie, może w innych słowach to określiłem, ale tą samą ideę reprezentują.

    Wulgaryzmy jako przezwiska, wyzwiska. Więc jeżeli powiem do kogoś “jebany huj” to dopiero będzie brzydkie, a jak powiem “głupi kretyn” to już będzie fajnie, tak? ;) To i to, to musiałby być wulgaryzm. To są słowa tylko. Niedługo zaczniemu odbierać sobie pokazywanie dorobku naszego ciała, bo dla kogoś to wyda się wstydliwe. Kiedyś dziewczętom zabraniano pokazywać szyję, nogi. Może wrócimy do tego? :)

  16. misiek Says:

    No to chyba znowu doszliśmy do miejsca, w którym powiedzieliśmy już bardzo dużo a wciąż nie możemy się zgodzić. Ale przynajmniej w kwestii powstania wulgaryzmów jesteśmy zgodni, to już coś:).
    Powiem jeszcze tylko coś odnośnie tego porównania do przyzwoleń dziewczynom na pokazywanie swojego ciała. Nie wydaje mi się, że obecny stan, w którym istnieją słowa uznane za wulgarne, obraźliwe a użycie ich w wielu miejscach jes uznawane za niewłaściwe - było jakimś zacofaniem. Ciężko w ogóle w ten sposób podchodzić do zwyczajów kulturowych, nie można ich tak po prostu oceniać z naszego punktu widzenia. Ja na przykład nie nazwałbym XIX czy wczesno XX wiecznych kobiet (czy może społeczeństwa?) zacofanymi z powodu ich ubioru.

    Poza tym według teorii, co do której się zgadzamy, nie da się doprowadzić do sytuacji, kiedy znikną wulgaryzmy, jeżeli jedne słowa stracą swoje ordynarne znaczenie to powstaną inne, którymi ludzie będą siebie obrażać - takimi już jesteśmy stworzeniami:).

  17. słonek Says:

    Obrażamy się w inne sposoby, słowami które nie są wulgarne. Bo jest różnica między “pajacem” a “zjebanym hujem”. Tzn. wg społeczeństwa - jest różnica. I to i to jest celem pokazania adresatowi, że jest głupi, czy coś w tym stylu. Osoba wypowiadająca te słowa jest na druga wkurzona, zła, obrażona, itp. Dlatego “zjebany huj” nie jest dla mnie zwrotem wulgarnym, orgynarnym jak inne wulgaryzmy wg społeczeństwa. Są to słowa, które są specyficzne i jedynie trzeba umieć je wypowiadać, bo nie zawsze też użujemy słowa “pajac”.

  18. Pherenike Says:

    Jak widać na załączonym obrazku Słonek wie najlepiej, wybierzmy Słonka na guru sekty, a on nam powie, co jest dobre, a co złe, co robić, jak robić i dlaczego. Kiedy wolno mi się będzie rozebrać, kiedy chędożyć, kiedy dłubać w nosie. ;)

    Co do wulgaryzmów wciąż jestem zdania, że, czy używane w stanie silnego pobudzenia emocjonalnego, czy w celu obrażenia kogoś, upokorzenia, czy jako zwykła wiązanka. Wulgaryzmy są tak samo złe jak papierosy czy alkohol. Złe w dawce przekraczającej normę. Przykro mi bardzo, ale, nawet jeżeli bardzo inteligentny i interesujący rozmówca, używa co drugiego słowa na k…, to chyba wolę zakończyć z nim rozmowę. Bo mnie to razi. I myślę, że nie chodzi tu o stereotypy, tylko o typowe dla istoty wyczucie piękna. A wulgaryzm pięknem nie jest. Przykro mi, Słonek, nie przekonałeś mnie.

  19. słonek Says:

    Nie dziwię się skoro porywnujesz wulgaryzmy do papierosów i alkoholu, które odbierają zdrowie i ludzką świadomość. Nie zależy mi na przekonywaniu Ciebie do moich myśli, tylko na pokazaniu tutaj tego, co sądzę, co uważam za moim zdanie dobre, moich poglądów na świat. Każdy ma swój świat, ja też mam, więc pokazuję go wam tutaj. Jeżeli ktoś komentuje jakiś skrawek jego, tzn, że chce ze mną porozmawiać na ten temat. Nie przekonuję - rozmawiam. Misiek to chyba zauważył i chętnie ze mną na ten temat rozmawia bo go to interesuje. Ty natiomiast Pherenike jesteś strasznie wrogo nastawiona na wulgaryzmy. Tak jakby kobieta jakaś na alkohol, który odebrał jej męża (wypił za dużo i rozbił się samochodem o drzewo). Co wulgaryzmy mogą mi zrobić?! Jeżeli nie jesteś otwarta na chęć rozmowy tylko na pokazaniu tego, że jesteś na NIE i koniec to moim zdaniem ta dyskusja nie ma sensu. :)

  20. Pherenike Says:

    Oj, czepiasz się, ja mam taki styl wypowiedzi i tyle. Nie narzucam, nie kłócę się, Ty pokazujesz swoje zdanie, ja swoje, i każdy ma do tego prawo. Stwierdzam tylko, że żadne przytoczone argumenty nie przekonują mnie do stwierdzenia, że wulgaryzmy są ok.

    Jeżeli moja obecnośc na Twoim blogu Ci przeszkadza, nie będę więcej go nawiedzać, skoro jestem gościem niemile widzianym i każda moja wypowiedź wywołuje niechęć.

  21. słonek Says:

    Nieee, nie oto chodzi. :) Ciesze się, że w ogóle ktoś tu zagląda, a już w ogóle jak ktoś tu zagląda z własnej chęci, a już totalnie jak ktoś zagląda często i komentuje. Pherenike - prędzej bym mógł się czepiać, że nie podajesz żadnych kontrargumentów, żeby udowodnić to, że nie mam racji. Dana sytuacja ma swoje plusy i minusy, tylko jak widzisz, zauważyłaś, zawsze we wszystkim muszę widzieć jakieś logiczne uzasadnienie, które mi pozwala ocenić, czy coś jest dobre czy złe. Zanim to ocenię, to trochę czasu mija, żeby nie ocenić tego zbyt subiektywnie. Z wulgaryzmami był oj dłuuugi czas i postanowiłem napisać o tym tutaj. No i do tego nie lubię jak ktoś tylko argumentuje cokolwiek w stylu: “bo mnie to razi, nie lubię, nie smakuje” czy coś w tym stylu, choć to też zależy w niektórych sytuacjach od gustu, jeżeli ta sytuacja dotyczy tylko jednej osoby. Wulgaryzmy to problem nie tylko kogoś kto to wypowiada, tylko też kogoś kto słucha tego. Więc dlatego o tym dyskusja, bo co mi z tego, że wiem, że wulgaryzmy są okej, skoro moi słuchacze, znajomi tego nie akceptują?

  22. Pherenike Says:

    Ok, przyjmuję. :)

  23. PIE Says:

    Ze względu na następujące fakty pochodzenia zwulgaryzowanych polskich słów z oryginalnych praindoeuropejskich słów:

    1. chuj, choina pochodzi od słowa *sk(h)woj-, needle, thorn , czyli igła, cierń (nie powiązane oryginalnie z pisiakiem)

    2. kurwa, kura pochodzi od słowa *k’er-, head, horn, czyli głowa, róg (nie powiązane oryginalnie z nierządnicą)

    3. jeb pochodzi od słowa *jebh- to copulate , czyli spółkować - jedyne alternatywy w praindoeuropejskim to *eibh- i *oibh-, także oznaczające spółkowanie, zatem to w zasadzie jedyne istniejące słowo praindoeuropejskie na współżycie płciowe, dlatego że oprócz tych trzech słów nie ma w praindoeuropejskim innych alternatyw, jest to w zasadzie jedyna nazwa spółkowania, z braku alternatyw konieczna w praindoeuropejskim do uzywania, oczywiście nie jako przekleństwo tylko nazwa własna, np. w niewulgarnych rozmowach Praindoeuropejczyków o spłodzeniu potomstwa

    4. pierd pochodzi od słowa *perd- to break wind, czyli uwalniać wiatr (nie powiązane oryginalnie z współżyciem płciowym)

    5. pizda pochodzi od słowa *pizda- vulva, czyli srom, praindoeuropejski nie posiada innych nazw na określenie sromu, więc z braku alternatyw jest to nazwa konieczna w praindoeuropejskim do używania oczywiście nie jako przekleństwo tylko nazwa własna np. w niewulgarnych rozmowach Praindoeuropejczyków o miesiączkach czy porodach

    Żródło tu: http://www.utexas.edu/cola/centers/lrc/ielex/PokornyMaster-X.html

    nasuwa się wniosek, że z chwilą poznania oryginalnej pierwotnej natury zwulgaryzowanych polskich słów, wychodzi na jaw fakt, że technicznie nie da się ich używać jako przekleństw, gdyż ich pierwotne niewulgarne znaczenie na to nie pozwala, a używając ich jako wulgaryzmów tak naprawdę się plugawi pierwotne całkiem zwyczajne prasłowa pozbawione oryginalnie wulgarnego ładunku z powyższch powodów.

  24. MARTA Says:

    CIEKAWY ARTYKUŁ, a do poszukania czegoś o wulgaryzmach sprowokował mnie opis mogego kolegi z gg:)
    Pozdrawiam
    Studentka socjologii:)

  25. MARTA Says:

    hym zapraszam na taką stronkę: http://martusia19sloneczko.blog.onet.pl/ nie jest to cos nadzwyczajnego ale:)

  26. słonek Says:

    Noo, jako studentka socjologii powinnaś konkretniej coś napisać, ciekawego. Czekamy. :)

  27. Pati Says:

    a ja uważam, że tym którzy używają wulgaryzmów porostu brakuje wykształcenia aby ująć swoją myśl w bardziej poetycki sposób

  28. słonek Says:

    Noo, od razu każdy ma być poetą? Póki co edukacja polska nie kształci wszystkich na takich i oby tak zostało. ;)

  29. Pati Says:

    oczywiście, że nie każdy musi być poetą ale każdy mógłby się starać używać bardziej wyszukanych słów w tedy nasz język stałby się bardziej uroczysty i ładniej brzmiący

  30. słonek Says:

    A nie zastanawiałaś się, że myślisz zbyt subiektywnie? Czyli przestrzenno-kulturowo-kształcąco-obiektywnie?

  31. Pati Says:

    nie

  32. słonek Says:

    To może czas by się nad tym również zastanowić.

  33. Pati Says:

    co masz na myśli używając zwrotu przestrzenno-kulturowo-kształcąco-obiektywnie?

  34. słonek Says:

    Strzelam, że jesteś katoliczką, a jeżeli nie, to postaraj się wyobrazić, że nie mówię o Tobie (do Ciebie) tylko do kogoś z większości naszego narodu. Właśnie, naród. Dlaczego jesteś katoliczką? Bo urodziłaś się w Polsce, kraju katolickim, miałaś pecha i koniec. Urodziłabyś się gdzie indziej i kto wie, może byłabyś inna, może nawet inaczej byś wyglądała, w co innego wierzyła, co innego jadła, itd. Przstrzeń kultury jest naturalna, lecz również złośliwa. Nie my wybieramy pewne rzeczy, ale kultura, w której akurat przypadnie nam urodzić się.
    W tej kwestii jest jeszcze bardziej przestrzennie szerzej, bo powrzechnie chyba na całym świecie, w każdym kraju jest coś takiego jak brzydkie słowo zwane u nas np. wulgayzmem. Kiedyś one nie były, dziś są, urodziłaś się w tych czasach, natrafiłaś na taką a nie inną rzeczywistość. Zgadzasz się z nią, bo tak jest, czy dlatego że jest okej, słuszna? Bo ja zastanawiam się, pytam, szukam odpowiedzi, bo czuję się wolny i jestem wolnym człowiekiem.
    Kultura z socjologicznego punktu widzenia jest okrutna i nawet nie jesteśmy świadomi dlaczego kupujemy nowe ciuchy, coraz droższe, coraz lepsze, coraz ładniejsze, coraz modniejsze, ale nie tylko ciuchy, bo komórki, telwizory, dvd, sprzęt nagłaśniający. Niedługo przemysł nie da rady nadążyć za tępem naszych nieświadomych oczekiwań, głodu, co też nowego wymyśli nasza przestrzeń kultury.

  35. Pati Says:

    Masz rację, że gdybym urodziła sie w innym kraju miałabym inną kulturę, ale w innych krajach wulgaryzmy nie są, aż tak popularne. W języku polskim wulgaryzmy pochodzą m.in. od czynności fizjologicznych bądź części ciała a w innych narodach taki przezwiska nie mają sensu to tak jakby przezywać się od żołądka albo wątroby.

  36. słonek Says:

    Więc sama napisałaś. To niczemu nie dowodzi, żadnemu sensu, że wulgaryzmy, to wulgaryzmy.

  37. Pati Says:

    To nie dowodzi, że nie powinniśmy nazywać wulgaryzmów wulgaryzmami tylko ,że nie powinniśmy ich używać.

  38. słonek Says:

    Dlaczego? :)

  39. Pati Says:

    dlatego, że nie daje to nic dobrego

  40. słonek Says:

    Ani nic złego. :) A jeżeli tak to co?

  41. Pati Says:

    Osoby używające wulgaryzmów m.in.:
    1. Obrażają rozmówcę, okazują mu brak szacunku.
    2. Pokazują prymitywizm swojego słownictwa, zaśmiecając język polski, który ma wystarczającą ilość słów do wyrażania złych i dobrych emocji.
    3.Tracą w oczach innych: dając zły przykład dzieciom.
    4.Nie potrafią w pełni poprawnie posługiwać się językiem polski.
    5. Nie umieją oddać swoich pięknych i wyniosłych przeżyć, bo tracą na wartości.

  42. słonek Says:

    Pati, o takich pierdułkach już pisaliśmy wyżej w komentarzach. Piszesz tylko z perspektywy konserwatywnej, a nie z perspektywy “dlaczego?”. Stań z boku i przypatrz się temu problemowi z tej pozycji.

  43. Pati Says:

    ale po co na siłę urozmaicać nasz słownik który i tak zawiera wystarczającą liczbę słów

  44. słonek Says:

    Nie chodzi o urozmaicenie, tylko o logikę, emocję, sens, prawdę, wartość.

  45. Pati Says:

    Czyli konkretnie co?

  46. słonek Says:

    Pati: czytałaś powyższe komentarze i tekst nad nimi?

  47. Pati Says:

    Ja jestem uparta, podejrzewam, że ty też będziesz do upadłego bronił swoich racji, dlatego niema sensu toczyć dalej tej dyskusji.

  48. słonek Says:

    Pewnie masz rację. Dodam tylko (mimo, że raczej tego nie zrozumiesz), że Twoja postawa, pytania jakie zadawałaś, odpowiedzi jakie uzyskałem od Ciebie, są dowodem tego co wyżej napisałem. Pozdrawiam, cześć, trzymaj się! :)

  49. Yosh Says:

    Mówiąc, krótko.. ale o co chodzi? Do dziś ludzie siebie zjadają i jest ok - bo taka tam u nich kultura. Więc dyskusja na temat wulgarności wulgaryzmów sensu nie ma. Jest to sprawa indywidualna, aczkolwiek łatwo zauważyć, że wulgaryzmy = prymityw :) tak samo jak używanie słowa ‘czadowy’ w co drugim zdaniu, i ‘piękne’ albo o.. tu jest ładny przykład ‘fajne’ - wszystko jest ‘fajne’, choć może teraz ‘dżezi’.

    O ile można się spierać, co kto potrafi przełknąć jako wulgaryzm (nie mówię - też czasem wypale). To w natłoku tych słów, z każdej strony i z prawie każdych ust, po prostu widać, że jest to łatwizna - po co się wysilać - k*** i już :) a najbardziej żałosne jest to, że jak ktoś walnie piękną prozą na temat wchodzącego słońca to mało kto ZROZUMIE. Ale wszyscy rozumieją, że stopniowanie jest ‘kurewskie’ ‘bardziej kurewskie niż’ i ‘zakurwiste’

    I to jest moim osobistym dramatem, że w potocznej rozmowie nasze słownictwo jest ubogie.

    Ale blog fajny (

  50. słonek Says:

    Stwierdzenie, że jest to kwestia indywidualna, jest złym. Albo żyjesz w społeczeństwie wśród ludzi, albo bądź pustelnikiem i wtedy możesz sobie mówić, że jest to Twoja indywidualna sprawa.

    Co do ubogości, to ja właśnie przekształcam kategoryzowanie wulgaryzmów i zadaje inne pytanie. Nie wiem czy zrozumiałeś tekst i powyższe komentarze…

  51. Yosh Says:

    Ustosunkowałem się do
    “Zamiast szukać setki słów, mówić dobrymi kilkunastoma minutami, czasem można wszystko szybciej załatwić paroma wypowiedziami, w sposób emocjonalny.”

    Zbyt łatwo ludzie idą na łatwiznę:) czasami warto użyć wiekszej ilości słów…..

    Właśnie dlatego żyje wśród ludzi - bo szanuje ludzi którzy mają inny pogląd na temat używania wulgaryzmów, tak jak szanuje ludzi który mają swój pokój pomalowany na czarno (mimo, że owy pokój mnie drażni). Mam też kilku dobrych kolegów którzy klną jak szewc :)

    Czyżbyś chciał ładunek emocjonalny uprościć dla każdego człowieka zmieniając w świat w którym nikogo wulgaryzmy nie rażą? było by nudno :P

    “A poza tym wszystkie zmysły za wyjątkiem słuchu
    Spełniają pewną rolę, kiedy język w ruchu.” jest dla mnie przyjemniejsze niż “Niezmiernie lubił lizać, wyrażał mniemanie,
    Że mineta o wiele przewyższa jebanie”

    mimo, że wyrażają podobną treść. I chcesz mi powiedzieć, że wszyscy ludzie mają przyjmować “jebanie” tak samo

    Dla mnie wulgaryzmy vs bogate zdania są trochę jak synonimy
    np. dystyngowany przeciwko zgrabny. Pierwszy milej mi się słucha, ale o swojej żonie na co dzień nie mówię, że jest dystyngowana

    kurwa, cóż jest jak młotek - prymitywna, bez finezji i na szybko (ale czasem nieunikniona). Acz życia bez młotka sobie nie wyobrażam….

  52. słonek Says:

    Hm, ja poza znaczeniem jakimś tam tych aktualnych wulgaryzmów, widzę ich ewolucje, ewolucje znaczenia. Kurwa już nie będzie znaczyć kurtyzany, dziwki, iitd. To słowo zmieniło sens. Bo gdy ktoś, coś sprawia polakowi ból psychiczny bądź fizyczny i krzyczy “kurwa!!!”, to ma na myśli dziwkę?

Leave a Reply