Wspólne życie w związku
Związki dwojga ludzi bywają tak różnorodne, jak różnią się ludzie. Niektórych dziwią specyficzne, oryginalne, a nawet odważne związki, ale również tej drugiej strony dziwią związki konserwatywne, sztywne. Na pewno dziwią najbardziej związki sztuczne, która tak naprawdę nie są związkami. Abstrahując od tego wszystkiego chciałbym przybliżyć się nieco innej sprawie.
Przyjrzyjmy się związku, gdzie wspólne życie tych dwojga ludzi diametralnie się zmienia (albo przynajmniej jednej osoby) ze względu na drugą połówkę. Chcę też zaznaczyć, że mowa tu tylko o związkach, które są połączone prawdziwym uczuciem, miłością wzajemna.
Indywidualizm
Obydwie osoby mają swoje życie, swoje rodziny (a jak nie rodzinę, to środowisko jakieś, znajomych, kumpli, „podwórko” gdzie się wychowali, wychowują), swoje pasje, hobby. Problem występuje wtedy moim zdaniem, gdy na siłę próbuje się ten zbiór jednej osoby dopasować, dograć, zespolić z drugą osobą.
Wspólnota
Na pewno nie ulega wątpliwości, że zespolenie, dopasowanie sobie życia mojego z moją partnerką jest niewątpliwie ważne i zależy mi na tym tak jak i jej. Robimy to po to, by nasze życie było właśnie – naszym – życiem. Znajdujemy w sobie zarówno podobne elementy w naszych „działkach” jak różnorodne. I teraz właśnie – co z tymi różnymi? Co z tym, co nas różni, do czego mamy inne podejście, gdzie mamy inne cele, inne kierunki, inne style, inne poglądy?
Ideał?
Warto właśnie w tym momencie wspomnieć o jeszcze jednej rzeczy. Wg mnie zwykle dopieramy się w związki, w którym dwoje ludzi jest totalnie innymi ludźmi. Oczywiście mają pewne podobieństwa, co powoduje zespolenie i wspólne uczucie również, ale również wiele jest różnić. Myślę, że właśnie taka jest natura ludzkiej miłości, bo nie może być idealnie. Tak, że w związku będą osoby, które rozumieją się telepatycznie od pierwszego spotkania, które doskonale rozumieją się od pierwszego spotkania, itd. itd. Są takie pary, ale to ideał, który się znudzi wg mnie. Gdy jednak jest ta różnica, to nie znaczy, że nie będzie tak, że nie będą się ze sobą rozumieli doskonale, itp. To się zdobywa, odkrywa. Związek przecież nie trwa kilka miesięcy, parę lat. Jest do końca życia.
Na siłę
Pewne związki jednak mnie denerwują. Gdy jedna osoba chce za wszelką cenę wejść w życie drugiej osoby. Wybiera sobie podobne zainteresowania, hobby (wcześniej w ogóle nie mając, lub mając inne), wybiera ten sam kierunek studiów, chce pracować tam gdzie swoja połówka, jest wszędzie tam gdzie on/ ona. W zasadzie pewne pasuje to i jednej i drugiej połówce. Tylko, że jedna z nich zatraca swoje „ja”.