Turystyka w głębi duszy
Czas najwyższy napisać ogólnie o turystyce. O tym, czym ona dla mnie jest. To już 2 rok mija, gdzie aktywnie uprawiam turystykę pieszą. Dała mi ona wiele dla samego siebie, dla ciała. Pozwoliła mi również na wiele innych, pożytecznych rzeczy. Turystyka, czy ona jest?
Podzielę się swoją refleksją na temat ogólnej turystyki po Polsce. Bardzo cenię sobie wszystko co Polskie. Muzyka, kultura, film, sztuka, zabytki, miasta, krajobrazy, itp. Swoją przygodę z turystyką, taką amatorską dosyć i na swój sposób oryginalną, zacząłem podczas próby na HO, dzięki jednemu zadaniowi. Po skończeniu próby, jak widzicie dalej wędruję, chociaż tego to może nie widzicie, ale co jakiś czas, jak tylko mogę to organizuję jakieś wędrówki. Wcześniej na forum hufca miałem dosyć obszerny wątek na temat swoich wędrówek. Stałymi bywalcami byli m.in. Dziubek z Jedyneczki, Isiek, Fox z Nieprzemakalnych, Gosia z naszego szczepu. Potem i Dono z Kalisza zaczął ze mną wędrować i udało nam się przewędrować 50 km. W pierwszych chwilach moich wędrówek zaś, już zauważyłem, co przeciętny człowiek traci z oczu. Ludzie wyjeżdżają po różnych miastach zabytkowych, gdzieś daleko, poza kraj, żeby patrzeć na cudze piękne, lecz nie znając swojego piękna. Najmocniej to poczułem podczas mety swojej wędrówki (którą powtarzał parokrotnie) z Ostrowa trasą rowerową do Antoniego, ale zatrzymując się u mojego bardzo bliskiego kolegi w Dębnicy na jego działce. Tam jest jedyne jezioro, woda śródlądowa, gdzie występuje morskie ptactwo. Ludzie, coś przepięknego. W życiu bym o tym nie wiedział. Swoje wędrówki zawsze skupiałem na okolicach Ostrowa Wielkopolskiego. Często metami, albo punktem zaczepnym były takie miejscowości jak Raszków, Skalmierzyce, Michałków, Lewków, Wysocko Wielkie, Antonin, Wtórek. Jednak nie tylko na nich się kończyło, ponieważ dookoła jest zawsze masa wsi, masa ścieżek polnych, ścieżek leśnych, obfitujących w przyrodę, wsi obfitujących w spokój, w wiejski krajobraz polskiej wsi, czasem jakieś ciekawostki związane z tym miejscem, zabytki o których warto wspominać, ale niestety się ich nie pamięta, nie wie.
To pierwsze “dno” mojej turystyki.
Kolejne to, zdrowie, sprawność fizyczna. Powiem wam, że nie lubię biegać i nie często chwytam za rower. Ale jedno co mi sprawia satysfakcję to chodzenie, dlatego uprawiałem i uprawiam turystykę pieszą. Gdy bardzo często udawało mi się pochodzić chociaż z 10 km. po połówce Ostrowa Wlkp. czy to w zimę, czy to w jesień, to dawało to też hart ciała. Jestem bardziej odporny, ale również jestem mniej leniwy. Przez to, że przyzwyczaiłem się do długich marszów, nie jest mi trudno iść gdzieś na nogach daleko, do kogoś chociażby. Nie tak jak większość musiałaby nawet 10 min. trasę na nogach zamieniać na taxówkę, czy też na autobus. To już jest faktycznie niepoważne. Turystyka likwiduje to lenistwo. Hartuje też ducha, ale o tym mówi trzecie dno.
Przychodzi taki czas, że stajemy się starsi, a mówiąc wprost wędrownikami. Wędrownictwo tak naprawdę nie bez pozoru nazywa się tak a nie inaczej, lecz nie mówi wprost o tym, o czym ja teraz piszę, o wędrówce fizycznej, lecz intelektualnej, duchowej, po problemach. Jednak wędrówka fizyczna doskonale wgłębia i tą intelektualną, duchową, pomaga, iskrzy, inspiruje. Często miewałem tak, że idąc na jakąś wędrówkę, miałem temat już wcześniej przygotowany dla siebie, żeby o nim pomyśleć. Bywało też tak, że gdy mnie coś nurtowało, denerwowało, irytowało, miałem dylemat poważny, to po prostu zakładałem buty i wychodziłem z domu wędrując i “wędrując”.
Co chciałbym przez to powiedzieć? Że turystyka, to nie tylko puste chodzenie z punktu do punktu. To nie tylko zwykłe podnoszenia jednej nogi, a za nią drugiej, maszerowanie i maszerowanie. To przygoda, zdrowie, inspiracja myśli, hart ciała, hart ducha, czas na refleksje, to spokój wewnętrzny.
grudzień 26th, 2007 at 7:32 przed południem
Taaa, a dziś wędrówką. 40 km. :)
grudzień 27th, 2007 at 9:19 przed południem
Uwielbiam wędrować, choć może jeszcze bardziej przemierzać Polskę rowerowo. Dobrze rozumiem, co masz na myśli, ponieważ od wielu wielu lat spędzam wakacje w rowerowym siodle, włócząc po różnych regionach Polski i często odkrywajac miejsca, o których się nie śniło.
Jednak, myślę, że nie można się zamykać. Świat jest też piękny i jest tyle rodzajów piękna, ile miejsc i ludzi.
Piękno kraju ojczystego będzie dla mnie zawsze tym NAJ, ale chcę też zobaczyć cudze… A poza tym: ono nigdy nie jest cudze, ono jest nasze: ludzkie, należące do całego świata, a nie tylko do tego narodu, w granicach kraju którego leży.
grudzień 27th, 2007 at 10:29 przed południem
Nie chcę zaznaczać, że się zamykam, chcę zaznaczyć że dla mnie jest poprostu ważniejsze. Dla takich turystów jak Katherin, czy też chyba Ty, nie jest ważne prawie, gdzie się przebywa, a dla mnie jest. Taka mała różnica, ale różnić się trza.
grudzień 29th, 2007 at 2:52 przed południem
Dobry wieczór ;) No, nareszcie mogę Cię znowu trochę poczytać ;) I jeszcze niespodzianka- jest o mnie komentarzowa wzmianka :) Spieszę więc z obroną własnej osoby- ależ niezwykle ważne jest to, gdzie się przebywa. Niezwykle istotne. Zgadzam się z ostatnimi zdaniami Twojego wpisu. Turystyka, wędrówka to poza przygodą i zdrowiem tudzież podziwianiem krajobrazów przede wszystkim myśli. To właśnie za pośrednictwem drogi- jak zdarzało się mówić Coelho- odnajdujemy odpowiedzi na nurtujące nas życiowe pytania. I rzeczywiście, nie lubię się w mojej turystyce ograniczać do Polski, ale to prawdopodobnie wynika z ciekawości świata, chęci poznania nieznanego, tajemniczego, innego. Potrafię i niezwykle często mi się zdarza na równi zachwycać się pięknem Polski jak i odległych zakątków Ziemi. Miejsce jest bowiem ważne. A właściwie elementy składowe miejsca, które sprawiają, że zakochuję się w danym miejscu błyskawicznie i kocham je miłością absolutnie wieczną. W Polsce mam przeogromny sentyment do Kaszub, do Pienin, do Borów Tucholskich. Lubię nasze wybrzeże wietrzną porą, kiedy zasłuchana w szum wiatru mogłabym iść hen przed siebie wiele, wiele kilometrów. Miejsce jest niezwykle ważne. Bo przecież turystyka opiera się na miejscach. Jeśli jakieś Cię zauroczy, starasz się je jak najpełniej poznać. To, gdzie się przebywa i to, jak tam jest, stanowi kwintesencję podróżowania. Proszę więc mnie nie szufladkować :) Jedynym moim turystycznym grzechem na tym polu jest stosunkowo słabo rozwinięty patriotyzm, który sprawia, że szukam po prostu miejsc pięknych w każdym zakątku świata, jaki mam okazję zobaczyć…