Turystyka: jak to się zaczęło
Wydawać by się mogło, że tak naprawdę od dawien dawna, ale nic z tych rzeczy. Tak naprawdę prawdzimy moje życie turystyczne zaczęło się z 2 lata temu, a zapoczątkowane było przez niepozorne zadanie na próbę Harcerza Orlego.
Próba na Harcerza Orlega ma jedno wymganie w rozowju siły ciała, gdzie powiinniśmy dbać o swoje zdrowie - tak można opisać to na szybko. Zwykle zadaje się tutaj uprawanie jakiegoś sporty, byle systematycznie, byle to przynosiło jakieś korzyści w zdrowiu ciała. Moje zadania brzmiało bym raz w tygodniu odbył minimum 10 kilometrową wędrówkę. Charakter dowolny, zdrowotny, krajoznawczy, zabytkowy, itp. Zacząłem od samotnych wędrówek po mieście, po lasach przy stanicy, piaskach, chodzenie przy granicach miasta, gdzie powoli poznawałem swoje własne miasto od konkretnej strony, każdą granicę. Z Borysem również wiele razy udało mi się maszerować, ponieważ razem z nim realizowaliśmy próbę Harcerza Orlego, choć miał on inne zadanie, to w pewnym sensie mieliśmy podobną “działkę”. Przyszedł czas zimy i tutaj walczyłem sam z sobą, z moją wytrwałością i sumiennością zadania. Wędrówki piesze spodobały mi się na tyle, same w sobie, że w każdym wolnym czasie starałem się gdzieś przejść. Zauważyłem, że wiele mi to daje. w etapie samotych wędrówek, dochodziłem do refleksji, że turystyka, czynny wysiłek, uprawianie sportu - likwiduje lenistwo. Zachęcałem swoimi słowami innych, lecz bardziej z porażką odbiły się moje słowe. Później zaczęło mieć to inny charakter, gdy organizowałem grupowe wędrówki, ale o tym później, kiedy indziej. Poznanie swojego własnego miasta, brało za sobą konsekwencje taką, że było mi mało. Powoli zacząłem przekraczać granice miasta, poznając okoliczne wsie i miasteczka. Wysocko Wielkie, Wysocko Male, Topola Wielka i Mała i Osiedle, Gorzyce Wielkie, Radłów, Raszków, Franklinów, Lewków, Czekanów. W mieście również miałem swoje “wyrobione” trasy, które obliczałem że mają równe 10 km. i jak tylko nie miałem co robić pod wieczór, w harcówce nikogo nie było, a miałem wybór czy komputer czy wyjście, wybierałem często wyjście. Tak własnie zaczęła się moja pasja do turystyki, głównie pieszej, bo taką uprawiam. Dochodziła czasem do takiej ekstremalnej, na czas. Teraz z czasem staram się poświęcić więcej czasu na poznawanie bardziej przyrody, histori i kultury miejsc, przez które wędruje z ludźmi, z stałą moją ekipą. Mamy zamiar pojechać na spływ kajakowy, mamy zamiar wyruszyć na kilkudniowe rajdy wędrowne. Pomysłów jest wiele, chęci jeszcze więcej, ale najwięcej jest miejsc, dróg przez które może jeszcze przejść. Więc, z błękitnym niebem. :)
kwiecień 4th, 2008 at 9:02 przed południem
Fajnie. Ostatnio podobnie jak TY coraz częściej wychodzę (głównie z aparatem)
kwiecień 4th, 2008 at 10:31 przed południem
Z aparatem tez mi się zdarzało. Teraz rzadziej, ojciec nie daje mi aparatu do Bydgoszczy. A jak zdarzy się mieć aparat na wędrówce komuś, to potem ucieka, albo zdjęcia gdzieś “uciakają”.