To Miłość się dziś narodzi..

Tak! Może wam się to wydawać troszkę dziwne, ale od wewnętrznych przeżyć, które przeżywam w Święta Bożego Narodzenia, zacząłem troszkę podziałać, coś zrobić, coś co dla mnie wydawało się totalnie, niewykonalne, a moje środowisko, które mnie otacza zareagowało szokiem.

W środę wracałem z Bydgoszczy do Ostrowa Wielkopolskiego, szczęście sprawiło że jadąc z Magdą przez Poznań spotkaliśmy Elę. Dużo pogadaliśmy, poszliśmy do KFC i takie tam. ;) Opowiadałem też jak zawsze, jaką to ja miałem polonistkę w liceum, totalna kosa, pani Mirosława Grzesiak. Chyba najgorsze zdanie o niej miałem w klasie, jak chodziłem do szkoły. Miałem z nią bardzo, albo to bardzo niemiły kontakt. Wszystko się zaczęło dość szybko, bo już w pierwszy miesiąc w pierwszej klasie, kiedy pani G. Kazała mi schować kurtkę do szatni, a ja nie chciałem tego zrobić. Zawsze przy sobie mam kurtkę, chowam do plecaka, a że nie zdążyłem na korytarzu schować to chowałem w klasie, a pani zauważyła i kazała mi schować kurtkę do szatni. Skończyło się na moich filozofiach, moich tekstach głupich i od tamtego momentu byłem „x” dla pani G. Ogólnie była największą kosą w szkole. Wymagała ostro. Na każdych rozdaniach nagród w szkole, otrzymywała nagrodę największej kosyniery. Dopiero pod koniec szkoły, zdałem sobie sprawę, a i tak dość szybko, że robiła to co umiała i to jak najlepiej. Podchodząc do matury z polskiego pisemnej nie musiałem się uczyć, a kojarzyłem wszystkie epoki w minimum przeciętnym stopniu. Rozszerzoną maturę napisałem lepiej niż podstawową, już na próbnej takie wyniki były. Zdałem sobie sprawę, że robiła to dla naszego dobra, swoją metodą, bo każdy nauczyciel ma jakąś metodę. Jej wymagająca metoda sprawiła, że do dziś na pewno jej wychowankowie pamiętają wiele rzeczy z polskiego. Dużo mówiła o kulturze, o tym że trzeba by było się tym zainteresować, oglądać w telewizji programy kulturalne, spektakle, itp. Dziś to rozumiem, chociaż zasługuję to bardziej mojemu patriotycznemu podejściu do Polski, do wszystkiego co polskie. Cenię muzykę polską, od najmniej znanych artystów, do najbardziej znanych udawaczy polskiej sceny artystycznej. Cenię polskie kino, polską sztukę, polskie miasta, ich zabytki, itd. itd.

Dlatego postanowiłem w czwartek udać się do pani Grzesiak i wszystko jej powiedzieć i przeprosić ją za moje zachowania w liceum. Stwierdziłem, że tak będzie najlepiej i tak będę miał czyste sumienie, że w zasadzie należy się tej pani to, ponieważ uważałem wcześniej wręcz odwrotnie i moje zachowanie tak właśnie przemawiało odwrotnie. Bardzo się ucieszyłem, gdy… pani już ucieszyła się na mój widok i na moje słowa. To było fantastyczne, magiczne, wspaniałe.

Dziś są kolejne urodziny Pana Miłości, tego który narodził się po to, aby pokazać swoim życiem, jak żyć miłością, jak żyć z miłością, jak ją obdarzać innych i rzeczy, jak nauczać miłości.. nauczał, czym tak naprawdę jest miłość. Całym swoim życiem, wraz z śmiercią. Takim Człowiekiem jest dla mnie Jezus, nie ikoną w kościele, nie niewiadomo jakim bóstwem, którego mam się bać, obawiać. Nie nieosiągalnym dla mnie celem. Ten czas wyzwala Jego, jeszcze bardzie. Ten czas to szansa dla każdego z nas, na miłość.

5 Responses to “To Miłość się dziś narodzi..

  • 1
    blue
    Grudzień 24th, 2007 14:28

    bardzo ładny gest z twojej strony:)
    a pani. G dalej jest największą kosą w 2LO choć wszyscy mówią, że to już nie ta sama osoba od pewnego czasu, 1ci więcej czasu spędza na nauce polskiego niż chemi:p Wszystkiego najlepszego!:)

  • 2
    słonek
    Grudzień 24th, 2007 14:31

    Dziękuję za życzenia i również, zdrowia i szczęścia i przede wszystkim miłości, życzę wszystkim. :)

  • 3
    dziubek
    Grudzień 24th, 2007 16:15

    no w sumie to widziałam błogą minę pani G, bo stałam pod Parnasem kiedy u niej byłeś – ja Ci Słonek gratuluję ;)

    Może mnie to za kilka lat czeka z panią matematyczką, moją szanowną wychowawczynią z czasów gimnazjum…

  • 4
    słonek
    Grudzień 24th, 2007 16:20

    Cekan? :)

  • 5
    pherenike
    Grudzień 24th, 2007 18:26

    Zdrowych i wesołych świąt.

    Czas miłości… Być może. Dziś jest dla mnie raczej smutny dzień, bo te święta nie są tak rodzinne jak być powinny.

Leave a Reply