słonek idzie na kurs drużynowych

Wreszcie! Nie jestem w stanie opisać mojej radości z tego powodu, że wreszcie udało mi się wykombinować z czasem tak, by zapisać się na kurs drużynowych. Dzięki temu będę wreszcie mógł ukończyć swoją próbę instruktorską, o czym pisałem parę dni temu pod innym kątem. Drzwi powoli się otwierają, a pomysłów jest coraz więcej jeszcze.

Pole służby w harcerstwie. Te wymarzone, te długo oczekiwane. Szkolenie do kadry kształcącej, to kolejny krok, chociaż najpierw musi być otwarta próba podharcmistrzowska. Okej, ale trzeba najpierw poczekać rok po otrzymaniu przewodnika, a konkretniej trzeba mieć zaliczony rok pełnienia służby instruktorskiej. To troszkę zniesmacza mój smak przyszłej wizji szkolenia w moim środowisku. Szykuje się naprawdę dobra ekipa kształceniowa w naszym hufcu i myślę, że będziemy mogli śmiało myśleć o kursach drużynowych w formie obozowej dla chętnych z całej Polski, nawet w formie akcji zarobkowej dla zespołu, czy hufca, czy naszej stanicy. Można iść dalej, ponieważ szykuję się na trzecią kształcącą osobę w szczepie, myślę też że i Ela dołączy się, więc będzie nas czworo a to spora ekipa, ponieważ są hufce, gdzie chcieliby mieć dwoje chociaż instruktorów z odznaką kadry kształcącej. Jako takowa kadra, szczepowa kadra, moglibyśmy stworzyć swoje obrzędowe kursy dla naszych przyszłych drużynowych w szczepie, co mogło by się wszystko łączyć w tradycje, obrzędy szczepu. Jak dla mnie – bomba, ponieważ moglibyśmy wrócić do chociaż pewnych starych motywów za starych wigierczyków. Wiem, że organizowali oni obozy instruktorskie, co to nie to samo, co mam w głowie, ale o kapitule stopni instruktorskich też myśleliśmy dzisiaj z Kalą. Chociażby kapituła stopnia przewodnika. Byłaby to wielka szansa dla naszej przyszłej kadry, dla wędrowników, dla ich rozwoju. Nadal by się to odbywało w naszych środowisku, w naszych tradycjach i obrzędach. Kontynuacja rozwoju jednostki w tym samym środowisku uważam za ważną, ponieważ na swoim przykładzie doświadczyłem, jak z swoją próbą idzie się do obcego, nowego środowiska, gdzie nie rozumieją cię. Stare środowisko zna cię, twój stary drużynowy, opiekun starych prób, kadra, itp. Dlatego kolejna próba będzie na pewno przez takie osoby bardziej zrozumiana, niż by poszła ona do kapituły stopni instruktorskich hufca, Zwyczaje, tradycje również uważam za ważne, nawet u młodzieży starszej, wędrowników, bo daje poczucie powagi znaczenia, dużego znaczenia pewnych rzeczy, zżywa ludzi, utożsamia, itp. Tak więc, plany są. Teraz trzeba systematycznie i konsekwentnie uczestniczyć na kursach drużynowych, ukończyć również próbę przewodnikowską i iść dalej.

2 Responses to “słonek idzie na kurs drużynowych”

  1. Duch Says:

    Czytając to odżywa we mnie wiara w to, że można jednak rozumieć swoje “powołanie” do drogi harcerskiej instruktorskiej, że są środowiska, które są w stanie sprawnie działać, bo ludziach nie wypalił się płomień WATRY podsycany i pilnowany by nie wygasł, a się jeszcze bardziej rozpalił, by było go widać z daleka. Byle tak dalej…..nadziejo ZHP

  2. Duch Says:

    Oba testy sprawiają prostych w lekturze, ale zagłębiając się w treść, odbiór nie jest tak łatwy. Ich głebia dotyka najczulszych strun, przecież nie zawsze zastanawiamy się dlaczego inni różnią się od nas, dlaczego mamy potępiać ludzi za to, że są sobą. Polecam tekst Słonka http://www.hr.bci.pl/readarticle.php?article_id=49

    http://www.hr.bci.pl/readarticle.php?article_id=48

    Aby każdy z nas zastanowił sie jak nie starać się NIEbyć sobą. Pozdrawiam

Leave a Reply