Przewaga studiów zaocznych (niestacjonarnych) nad studiami dziennymi (stacjonarnymi)

Denerwuje mnie przeświadczenie o wyższości dziennych studiów nad zaocznymi w aspekcie jakości, czasu, pieniędzy, doświadczenia, nauki, itp. Zwłaszcza, gdy jeszcze do tych dyskusji dochodzą rodzice, którzy wiedzą oczywiście najlepiej, bo… są starsi, nie? Dodatkowe dyskusje nad wyższą jednej uczelni nad drugą. Rozwieję te wątpliwości raz na zawsze.

Zacznijmy od sprawy uczelni, a konkretniej dyskusji, która lepsza. Prosta sprawa. Rodzice kłócą się, że „moje dziecko jest na lepszej uczelni”, że „tam Twoja uczelnia w ogóle ma niższy poziom, więc nie porównuj jej do uczelni mojego dziecka”, no i tym podobnym. Spróbujmy sobie wyobrazić zmianę uczelni przez te dzieci. Założę się, że zdania by się nie zmieniły, a uczelnią najlepszą dla rodzica jest ta uczelnia, do której chodzi jego dziecko. Jak widzimy - zero logiki, pokory, rozsądku, inteligencji. Ale to już sami nasi kochani rodzice. Przecież to wszystko dla naszego dobra, utrzymać nas w przekonaniu, że jesteśmy na najlepszej uczelni. Tylko, po co? Spróbuję nie bezpośrednio, ale pośrednio odpowiedź na to pytanie, rozwijając inne myśli.

Samodzielność przede wszystkim!
Zanim poszedłem na studia zaoczne, chciałem iść na dzienne. Dziś jednak po kilku refleksjach, po kilku wykładach socjologii i przede wszystkim przeświadczenia na własnej skórze lepszości studiów zaocznych, cieszę się jestem tam gdzie jestem.

Najważniejszą dla mnie sprawą jest samodzielność studiowania. Na zaocznych nie ma, co się oszukiwać, jest mniejszy program, wykładowcy nie podchodzą poważnie do wykładania, prowadzenia zajęć. Twierdzą, że większość i tak nie przykłada się, nie słucha, bo przecież pracuje w tygodniu i w weekend jest raczej zmęczona. Rzecz oczywista cierpią na tym ci studenci, którzy (też pracują) chcą słuchać wykładu, chcą studiować, przyszli na te studia w jakimś konkretnym, rzeczowym celu. Wymaga to jednak większej samodzielności, wynikającej z mniejszego programu. Pewne zagadnienia, treści trzeba samemu znaleźć, przeczytać, przeanalizować, nauczyć się. Niestety nie jest to jakoś egzekwowane, a jeśli już jest to studenci dzielą się na tych, którzy korzystają z gotowców, opracowań i na tych, którzy samodzielnie studiują. Na dziennych, większy program odbiera możliwość samodzielnego studiowania w takim stopniu jak na dziennych. Oczywiście, czas, czas i jeszcze raz czas. Posypią się komentarze, że gdyby był, chociaż na to czas. Traktuję takie odpowiedzi jednak jako ściekowe, czyli takie wymyślone na szybko, bo na coś trzeba zwalić, a jak nie ma, na co, lub się wstydzi ktoś przyznać, jak wygląda sytuacja naprawdę to zwalają na czas.

Samodzielność wynika również z samego toku studiów. Na zaocznych studenci zwykle pracują, wynajmują swoje mieszkania, bo mają na to czas. Samodzielnie próbują ustawić się, rozplanować swój czas między swoim domem, pracą i studiami. Trzeba również gdzieś wpleść wolny czas na kolegów, spędzenie czasu na świeżym powietrzu, sport, rekreacje jakieś, hobby, itp. Nie zapominając i najważniejszej – rodzinie. Na dziennych jest dużo rozpieszczonych dzieciaków, którzy po rozstaniu się z rodzicami myślą, że wreszcie będzie można się zabawić i skorzystać z życia. Korzystanie te objawia się w dużej aktywności alkoholowej, imprezowej, seksualnej, itp. Dzięki temu na samym wstępie nauka schodzi na dalszy plan, a imprezy i ich konsekwencje pogarszają ten stosunek.

Pieniądze, doświadczenie zawodowe, praca
Refleksję nad tą kwestią zawdzięczam pani doktor Piotrowskiej, która wykłada na mojej uczelni socjologię.

Wiek, w którym w dzisiejszych czasach rozpoczyna się doświadczenie zawodowe zmalał do 16 roku życia. Doświadczenie zawodowe to ważny czynnik zwłaszcza w rozpoczęciu swojej kariery zawodowej, na wybicie się, do rozpoczęcia jakiejkolwiek pracy. Szybkie jego zdobycie polepsza szanse zdobycia satysfakcjonującej dla siebie pracy adekwatnie – jak najszybciej. A przecież nie ma, na co czekać!

Przeanalizujmy sytuacje ucznia, która ciągle się uczył, słuchał w domu, jaka nauka jest ważna, że bez wykształcenia w przyszłości to ani rusz, itp. Dziecko w szkole podstawowej, gimnazjum, liceum uczy się, uczęszcza na korepetycje by być najlepszym rzecz jasna, ucz się kilku języków, bo to przecież dzisiaj standard, przechodzi jako prymus na uczelnie, która jest najbardziej oblegana i przeznacza kolejne 5 lat na edukacje. Po 25 roku życia myśli, że jest najlepsze, wszechstronnie wyedukowane i idzie szukać pracy. Okazje się, że ma z tym duży problem, bo dziecko to nie miało żadnego kontaktu zawodowego, czyli żadnego doświadczenia. A przecież ma już na karku 25 lat. Padają pytania o umiejętność obsługi ekspresu ciśnieniowego, bo przecież „kot” w pracy, będzie robił kawę. Cóż, wolał jednak ten człowiek poświęcić początkowe swe życie na edukacje. Pytanie – po co? Dla ładnych świadectw? Najwyższych ocen? Satysfakcji rodziców? Gdzieś pewnie tkwi ta odpowiedź.

Osoba, która nie myśli wyłącznie o nauce, ma też czas by myśleć o czymś innym, chociażby rozwijaniem swoich zainteresowań, które ciekawą pracodawców, bo coś już ten człowiek umie. Spotka się z ludźmi, bo ma na to czas, nie ucząc się dniami i nocami, więc posiada umiejętności społeczne tak bardzo ważne dla pierwszego pracodawcy. W wieku 20 lat to dzisiaj już nawet za późno na pierwszą pracę, ale nie jest jeszcze źle dla takiego. Zdobędzie swoje doświadczenie zawodowe, doliczy się emeryturki, a po studiach będzie można rzucić się na pracę wedle swojego przyszłego zawodu i satysfakcji osobistej.

Więc jaki tryb studiów najbardziej rozwija? Jaki tryb studiów daje większe szanse dla młodego człowieka w pójście świat zawodowy? Myślę, że teraz odpowiedź jest klarowna, prosta i jednoznaczna.

24 Responses to “Przewaga studiów zaocznych (niestacjonarnych) nad studiami dziennymi (stacjonarnymi)

  • 1
    Lidowy
    czerwiec 4th, 2008 16:57

    No to ja tutaj się wypowiem, z ogromną przyjemnością :)

    Zaczne od razu. Znam mase osob chodzącą na studia dzienne i dzięki moim studiom, znam 2gą mase z zaocznych. Krótka piłka. Szczerze mówiąc nie wyobrazam (nie wyobrażałam) sobie niektórych specjalności ze studiów typu: medycyna, prawo, na studiach zaocznych, bo faktycznie wiedza jest mniej sprawdzana, a specjalista powinien być prawdziwym specjalistą. Jednak jak Damian piszesz, głównie po zajęciach z dr Piotrowską (ale też z innymi wykładowcami) obraz ten przybiera troche innych kształtów. Bo być Pedagogiem, to niby taka prosta rzecz.. . Prosta? Nie raz przekonaliśmy się, ze nasza niewiedza, potrafi narządzić niesłychanie wiele krzywdy nie tylko dziecku, a osoby z rodzin dysfunkcyjnych naprawde nie maja łatwego życia. Wiec takie sranie w banie, ze cos jest trudne, cos jest łatwe, a do tego, ze studia zaoczne, na ktorych sie gowno człowiek nauczy, mi wpadaja jednym uchem, wypada drugim i przy okazji widze, jak schematyczni i banalni są ludzie. Mają klapki na oczach. Skoro są na dziennych skąd widzą jak jest na zaocznych? Prawda jest taka, ze kto chce być geniuszem w swoim fachu, chce być najlepszy, to bedzie czy to stacjonarne, czy niestacjonarne. Czy na dziennych studiach nie spotyka sie olewaczy, tych którym tylko imprezy i chlanie w głowie?! Jestem strasznie zadowolona, ze jestem na zaocznych studiach. Moge pracowac, zarabiac własną kase, uczyć się, stawać samodzielna, a przy tym zdbywać praktyke w zawodzie. Może wiele osob o tym nie myśli, ale kiedys trzeba bedzie wyrobic sobie emeryture i jej wysokość. Żeby nie było, szanuje osoby z dziennych i chwała im za to, ze tam są, ale niestacjonarni nie są mniej wyjątkowi. I mówta co chceta, ja wiem swoje, ot co :D

    Zbulwersowałam się troche :P Ale kończe, bo bym mogła pisac i pisac .. :P
    Pozdrawiam :)

  • 2
    słonek
    czerwiec 4th, 2008 17:08

    Widzisz Lidzia, w końcówce jak jeszcze raz sama przeczytasz swoją wypowiedź, to szala przewyższa jakość studów zaocznych. Rozłożyłem poprostu wszystko na czynniki pierwsze, przeanalizowałem każdy z nich, nie tylko pod wpływej wykładów z panią Piotrowską, ale również. Pani od socjologii dała spojrzenie na jeden czynnik, z paru istniejących w tej sytuacji. Argumentem, że ktokolwiek (naprawdę ktokolwiek) nie wyobraża sobie czegoś, np. medycyny na zaocznych, to nie argument. Po prostu najwidoczniej nie wyobraża sobie i tyle. Pytanie tylko dlaczego? Bo może nikt nie postarał się aby stworzyć taką ofertę edukacyjną dla przyszłych lekarzy by mogli się szkolić w trybie zaocznym? Szczerze mówiąc na pewno jes to niemożliwe i też to wiem zaglądając w ich program, treści nauczania, itp. Ale nie o tych wyjątkach rozmawiamy. Bo jak sama nazwa tematu mówi, mówimy o poróznaniu zaocznych z dziennymi. Więc po co wtrącać w to kierunki, które nie posiadają trybu zaocznego? Na studiach zaocznych jak piszesz, gówno się dowiesz - racja, jeśli sama nie weźmiesz sprawy w swoje ręce, bo oto chodzi. Mamy do czynienia z dorosłym człowiekiem, w świetle wcześniejszej edukacyjni, powinna być to osoba dojrzała, odpowidzialna, która wie czego chce. To o czym my tutaj rozmawiamy? Oczywiście, wcześniejsza edukacja jest na niskim poziomie i nie stwarza takich warunków jakich powinna co w konsewkencji nie wykształca w człowieku takich cech jakich powinna. Ale realia mamy jakie mamy, więc je oceniam. :) \
    Pozdrawiam. :)

  • 3
    W.A.N.S.
    czerwiec 4th, 2008 17:17

    Słonko mnie najbardziej ruszyły Twoje ostatnie słowa gdy jadłeś u mnie śniadanie i szyliśmy do miasta po zakupy gdy wypowiadałeś się na temat studiów dziennych i zaocznych:)

  • 4
    blue
    czerwiec 4th, 2008 17:18

    uuu powiało stereotypowym mysleniem :P

  • 5
    Kinia
    czerwiec 4th, 2008 18:01

    a ja się z Tobą Słonek nie zgadzam, w ogóle co to za porównanie, które studia są lepsze dzienne czy zaoczne? wiesz jaki popełniasz podstawowy błąd? GENERALIZUJESZ! a tak nie można! są studia, które wymagają określonej liczby godzin i nie da się ich przeprowadzić w programie zaocznych. są studia, które można prowadzić i tu i tu i teraz tylko od studentów zależy jak oni to wykorzystają. Słonek bez sensu porównywać rodzaj studiów kiedy tak naprawde to czy studia sa dzienne czy zaoczne nie ma najmniejszego znaczenia! liczy się student i to STUDENT a nie społeczność studencka. każdy z osobna, każdy traktowany indywidualnie, trzeba przyznać że z jednej stronmy studenci dzienni mają łatwiej bo mogą poświęcić więcej czasu na naukę, na zgłebianie tego co ich naprawde interesuje (z Twojej notki wrecz krzyczy jakoby to co studiujemy mialo sie ni jak do tego co nas interesuje a przecież oboje jesteśmy żywym przykładem ludzi którzy poprzez studia właśnie rozwijają swoje zainteresowania) z drugiej strony to zaoczni mają łatwiej (w sensie że po skończeniu studiów) bo jak sam zauważyłeś to wy po skończeniu studiów macie już doświadczenie zawodowe i jesteście usamodzielnieni bo przez cały okres studiów pracowaliście i musieliście się utrzymać. ale to jest cholerna generalizacja! osobiście znam takich co studiująją dziennie jednocześnie robiąc karierę zawodową i świetnie sobie radząc na tzw. swoim garnuszku, sa tak samo a może nawet bardziej samodzielni od niejednych zaocznych, bo przecież wśród nich tez znajdują się tacy którym tylko imprezy w głowie i to jeszcze częściej niż dziennym bo mają tylko 3 dni wykładów zamiast 5 a reszte czasu wolnego, bo rodzice im opłacą studia.
    no to by było na tyle mojego buntu przeciw uogólnieniu którego się dopuściłeś, i naprawde nie rozumiem jak mogłeś zapomnieć o człowieku a zająć się tak nic nie wznoszącym do życia innych porównaniem samej formy studiów…

  • 6
    słonek
    czerwiec 5th, 2008 10:53

    Hej Kinia. :)
    Owszem, gebneralizuję i słusznie, bo mówię o większości, a nie mniejszości. Troszkę zabawiłem się w sockologa, a ich wnioski są wkurzające de facto, co teraz odczuwam na własnej skórze. :) To po pierwsze.
    Po drugie porównuję studia dzienne z zaocznymi, więc drugi raz powtarzam, że nie wchodzą do dyskusji te kierunki, które nie mogą być zrealizowane w toku studiów zaocznych i tak w ogóle nie ma, jak np. medycyna. Prosta sprawa.
    Po trzecie, studencie zaoczni nie mają lepiej, tylko warunki jakie tworzy tok studiów zaocznych, dają im szanse na zdobycie doświadczenia zawodowego. To różnica masakryczna, na którą warto spojrzeć z boku, a nie wprost.
    Kolejne, oceniam ogół, całokształt, dokładając jak powinno być i biorąc za materiał studenta, który powinien wiedzieć gdzie jest i powinien myśleć samodzielnie.
    Jesteśmy przyzwyczajeni do luksusu, do gotowych kser od nauczycieli, od tego że dużo nam mówią i wystarczy tak naprawdę słuchać wykładów (hehe, przede wszystkim na nie chodzić), być aktywnym na ćwiczeniach, odrobina samodzielnego studiowania poza szkolnego i studia zaliczone i satysfakcjonująco. A najpiekniejsze w tym wszystkim, w całym procesie studiowania jest co? Samodzielne studiowanie. Bo nie ma nic piękniejszego jak samodzielnie dojść do czegoś, co potem usłyszyć na wykładzie, czy ćwiczenia od profesora, czy doktora (no ew. jeszcze czasem się zdaży mgr.)
    Pozdrawiam. :)

  • 7
    słonek
    czerwiec 5th, 2008 10:56

    Blue? Jakimi stereotypami? :)

  • 8
    słonek
    czerwiec 5th, 2008 10:56

    W.A.N.S. - co wtedy mówiłem?

  • 9
    dziubek
    czerwiec 5th, 2008 14:27

    kiedys lagodnie mowiac przerznelam olimpiade wojewodzka z polskiego, bo spieprzylam esej…
    do dzis nienawidze esejow.
    mowiac wprost, slonko, mam wrazenie, ze nie dostales sie na dzienne…

  • 10
    blue
    czerwiec 5th, 2008 14:33

    Miałam na myśli juz zjechaną generalizację. Wyrobiles zdanie na swojej podstawie i bóg wie kogo jeszcze krzywdząc nim całą tą reszte, która nie miesci sie w wąskich granicach jakie w notce wyznaczyłes. I wcale nie sądze zeby ci pokrzywdzeni stanowili mniejszość.

    Ale gdy się nie ma co się lubi… Godne pochwaly podejście do zycia.

  • 11
    Maja
    czerwiec 6th, 2008 07:04

    Nooo, w sumie zgadzam się z Toba Słonek. Ale wież mi, że za daleko poszedłeś w generalizację. Otóż studiując dziennie (nawet 2 kierunki) można jeszce znaleźć czas na dużo więćej rzeczy niż imprezowanie (chocizż to też;) No i cefałka też wcale pusta być nie musi:) Pozdrawiam!

  • 12
    słonek
    czerwiec 6th, 2008 08:54

    Dziubek - z takim stanowiskiem nie mam co dyskutować. Ale podejmiesz się rzeczowej dyskusji, ale kończymy tym co napisałaś, bo to się zgadza i tyle. :)

  • 13
    słonek
    czerwiec 6th, 2008 08:57

    Blue - nie na swojej postawie. Właśnie cały sęk polega na tym, że na swojej postawie zakończyłem ten pogląd z satysfakcją. Bo to nie ja to wymyśliłem, czerpię wiedzę od ludzi, którzy analizują pewne problem i własnie generalizują. A ludzie nie lubię generalizowania. Ale jakoś trzeba przestawić prawdę prosto w oczy. Jeśli ktoś nie czyje osobiście treści zawartej w poglądzie (co świadczy, że przemyślał to, a to już coś), to okej, to się jego nie tyczy, prosta sprawa. A jeśli odczuwa treść dosyć nieprzyjemnie, to coś znaczy. Oczywiście mówimy tutaj o studentach.

  • 14
    słonek
    czerwiec 6th, 2008 08:58

    Maja - pamiętaj, że ja to wszystko zbieram to jednego wora. Tzn. co ja zbieram to jednego wora? Wszystkie czynniki wpływające na ocene toku studiów, warunki jakie spełniają takie toki studiów dla studentów. To też jest ważne, że innych elementów ja nie oceniam, bo.. nie chce mi się, albo są dla mnie mało ważne, albo poprostu nie dojrzałem jeszcze tego.

  • 15
    O.
    czerwiec 9th, 2008 09:30

    Ja odniosę się do 2 kwestii, a mianowicie: 1. spojrzenie na studia z perspektywy rodzica- opisujesz tu tylko jak to wyglądało u Ciebie w domu, a wierz mi, że nie wszędzie tak jest. Rodzice mają oczy i widzą rankingi uczelni jak również zdają sobie sprawę z możliwości swojego dziecka. Nie każdy może wylądowac na MISHu(wylądowac może łatwiej, ale skończyć….) wiec kazdy rodzic, który ma więcej rozumu niż ambicji widzi, że “tu” przyszłość jego dziecka może wyglądać róznie, a “tu” całkiem “różowo”, więc uważałabym bardziej na słowa. 2. Na studiach jest coś takiego jak pratyka, więc człowiek trafiający do pracy ma jakieś tam, chociaż niewielkie, ale doświadczenie np. zawód nauczyciela-nie sądzę, żeby zaczynał od robienia kawy…
    pozdrawiam
    O.

  • 16
    słonek
    czerwiec 9th, 2008 09:36

    Pudło! Tak nie było w moim domu. :)
    Pudło! Doświadczenie zawodowe, to doświadczenie zawodowe, za poważnie zabrałaś przykład z ekspresem do kawy. Praktyka? No tak, o ile opiekunowie praktyk dadzą naprawdę możliwość praktyki, która da naprawdę prawdziwe doświadczenie. A, no i nie zapominaj, że praca - uszlachetnia. A przeciwnym wypadku wychodzi nam potem pokolenie np. nauczycieli, które ceni sobie zawód nauczyciela bardziej od innych.

    Pozdrawiam. :)

  • 17
    ela
    czerwiec 10th, 2008 22:11

    Sonko mam jednak wrazenie, ze nie do konca orientujesz sie w tzm wszystkim i obrazasz niepotrzebnie ludziom nie wiem czy po to aby pokazac, ze tylko Twoj wybor jest wlasciwy. na praktykach w szkole robilam wszystko to co nauczyciel robi na codzien, to ze utrzymywali mnie rodzice podczas studiow w niczym mi nie umniejsza i nie powoduje ze jestem mniej samodzielna, a na ostatnim roku i tak znalazlam sobie prace. sumojac moze faktycznie zaoczne sa lepsze bo mniej czasu zajmuja ale nie o to tutaj chodzi. ps. przepraszam za brak polskich znakow ale cos mi sie popsulo. pozdrawiam Wszystkich!

  • 18
    słonek
    czerwiec 11th, 2008 16:55

    Przecież jakbym chciał napisać, że moje studia są najlepsze to bym napisał. Poddałem do dyskusji pewien problem, a że ludzie są już nadwrażliwi na moją krytykę, to już nie moja wina. Nie rozmawiajmy o mnie, a o problematyce jaką tutaj przedstawiłem. Jeżeli jednak nie widzi się, lub nie ma żadnych argumentów, to najprościej zaatakować autora, bo teraz tak się czuję. :)
    Również pozdrawiam!:)

  • 19
    słonek
    czerwiec 11th, 2008 16:56

    Acha, no i nie do końca rozumiem kogo ja tutaj obrażam, jeżeli w ogóle kogoś obrażam, Ela? Wytłumaczysz?

  • 20
    Ciszek
    czerwiec 11th, 2008 22:05

    “Na dziennych, większy program odbiera możliwość samodzielnego studiowania w takim stopniu jak na dziennych. Oczywiście, czas, czas i jeszcze raz czas.” - tu chyba chodziło Ci o to, że na zaocznych ma się więcej czasu. Z mojego punktu widzenia (studenta dziennych) założenia jakie przyjąłeś generalizując są zbyt uproszczone. Większość moich znajomych pracuje na co najmniej pół etatu od jakiegoś 3 roku, wcześniej zarobkują w dziedzinach nie związanych z kierunkiem studiów. Czas na dziennych naprawdę nie jest problemem - to kwestia organizacji, a na pewno masz go więcej niż na zaocznych - głownie ze względu na to że nie pracujesz na pełnym etacie. Nadmienię jeszcze że taka sytuacja nie dotyczy tylko wspominanych przez autora uczelni medycznych i im podobnych, a wręcz przeciwnie - ekonomicznych i technicznych.

  • 21
    Ina
    czerwiec 25th, 2008 15:04

    Osobiście uważam, że studiowanie i wybór studiów jest naprawdę prywatną sprawą i zależy od przekonań, środków materialnych i aspiracji…
    A ja jestem dosyć dobrym przykładem pogodzenia dwóch studiów dziennych (prawo; prawo i administracja) i kariery zawodowej..
    Uprzedzam pytanie, mam takżę bogate życie prywatne i czas dla rodziny…
    Jeżeli człowiek chce sobie radzić, radzi sobie…

  • 22
    harcmisio
    sierpień 1st, 2008 07:45

    trudno generalizować,
    najważniesjze studiować kierunek który odpowiada twoim zainteresowaniom i predyspozycjom oraz da ci uczciwy zawód dzięki któremu będziesz mógł utrzymać rodzinę. kwestia trybu studiowania jest drugorzędna choć oczywiście nie można powiedizec że jest nieistotna.
    ps.
    studiowałem ekonomie majac lat 19 dziennie oraz informatyke majac lat 30 zaocznie. od 25 roku zycia pracuje w branzy zwiazanej z drugimi studiami. w moim wypadku tryb zaoczny byl blogoslawienstwem, ale niekoneicznie doradzalbym go maturzystom.

  • 23
    słonek
    sierpień 1st, 2008 16:39

    Ja myślę, że generalizować jest nietrudno. Trudno wtopić się w Prawdę.

  • 24
    P.
    sierpień 19th, 2008 14:49

    Mi szkoda hajsu na zaoczne. Zresztą, na dziennych jest częstszy kontakt z ludźmi, barwniejsze życie studenckie, a jak kogoś bym widział co najwyżej 2 razy na tydzień na takich studiach zaocznych, to nie wiem, czy nawiązałbym z nim jakąś głębszą więź emocjonalną. Na dziennych też czasem udaje mi się coś przyrobić, ale jakbym był na zaocznych, to musiałbym sobie znaleźć pracę na etat i pewnie większość pensji przeznaczałbym na opłacenie studiów (bo rodzice by mi tego nie sfinansowali) i nic by mi z tej kasy nie zostawało. Poza tym, trzeba mieć bardzo dobre predyspozycje, żeby znaleźć sobie dobrą i ciekawą pracę w trakcie studiów zaocznych. W większości przypadków studenci wykonują jakieś prymitywne i męczące prace za grosze.

Leave a Reply