Próba wędrownicza [naramiennik wędrowniczy]
Odkąd zacząłem się interesować metodyka wędrowniczej z perspektywy swojego osobistego rozwoju – pierwszym elementem było zapoznanie się z zjawiskiem próby wędrowniczej. Miałem 17 lat, nic nie wiadomo było o tym, ale naramienników w magazynie mojej drużyny byłe z prawie 100 sztuk. Gdy chciałem realizować próbę, to nie za bardzo mi pozwolono. Na obozie pod uzasadnieniem, że działamy w drużynie aktywnie, dużo wnosimy w jej życie, itp. – dostaliśmy naramienniki za darmo z kilkoma wędrownikami w drużynie.
Razi w oczy trochę ten scenariusz, lecz z perspektywy dzisiejszych doświadczeń, rozmów - nie było to do końca głupie. Oczywiście – nie do końca. Próba wędrownicza to specyficzny czas harcerza, który z zabaw, gry, poszukiwań zadaje sobie pytanie: co dalej? Czy ja dalej chcę być w harcerstwie? Czy jest to sens? I nie zawsze będzie to pozytywna odpowiedź – łe, no na pewno jest sens. Niekoniecznie. Ekipa z mola, która dostała ze mną naramiennik, to wędrownicy, którzy już byli określeni. Zaglądając dwa lata później jako drużynowy do wymagań, zacząłem analizować jakie cele ma osiągnąć próba. Każde wymaganie bowiem jest tak sformułowane, żeby osiągnąć pewien konkretny cel rozwojowy. Poza symboliką, dewizą wędrowniczą (ponieważ totalnie byliśmy zieloni z tego), mógłbym stwierdzić, że już byliśmy ludźmi, którzy osiągnęli cele próby wędrowniczej. Ale właśnie to nie było wszystko, dlatego zdarzenie z przed 3 lat, nie jest przeze mnie wspominane najlepiej, ale taka była prawda.
Czas wątpliwości
Jak już wspomniałem, podczas próby wędrowniczej przychodzi czas na zadanie sobie pytań, do których niektórzy drużynowo – dla mnie – paradoksalnie nie chcą dopuścić. Mało tego, próba ma to zainicjować, zainspirować do zadania sobie pytania: co ja tu robię? Po co? Dlaczego? Jaki to sens? Co dalej? A drużynowy i opiekun mają w tym pomóc. Efektem przecież próby może (ale nie musi) być potwierdzenie przyrzeczenia harcerskiego, a więc ponowne złożenie obietnicy „Mam szczerą wolę…”. Dlatego właśnie trzeba się w tym czasie zastanowić nad tym. Tym razem jako ponad 16-letni harcerz, wypowiada się te słowa z większą świadomością.
Uharcerzony przechodzi dalej!
Jesteś drużynowym harcerza od dawna, albo komendantem szczepu. Od zuchów jeździ na kolonie, a jako harcerz z Tobą na obozu szczepu. Znasz go, wiesz jaki ten harcerz jest. Pokazał się tam i tu. Nagle przychodzi do drużyny wędrowniczej z stopniem samarytanki/ ćwika. Dasz mu kolejną próbę? Niekoniecznie. Samo przejście do drużyny wędrowniczej będzie takim samym czasem wątpliwości dla harcerza z jakimś stażem harcerskim, co dla świeżego wędrownika wstępującego do harcerstwa w wieku od 15 lat. Zależy to również od zaufania, określonych warunków (drużynowy już zna danego harcerza z biwaków, obozów, różnych akcji). Nie zawsze jednak tak jest, dlatego próba wędrownicza jest stworzona po to, aby była instrumentem inspirującym do refleksji chcę dalej, czy nie.
listopad 3rd, 2008 at 10:14 przed południem
Co do wątpliwoaści sie zgodzę. sa takie u kazdego czy dam rade itp. Ale jezeli ktos sie chce w to dalej bawic to przymusem powinno dla niego byc otwarcie próby wedrowniczej by się rozwijać a nie cofać
listopad 3rd, 2008 at 9:13 po południu
Juz na poczatku mylisz sie. Tu nie chodzi o watpliwosc czy dam rade.