Potrzeby wynikające w psychologii rozwoju człowieka

Kształceniowy start już za mną. Chrzest bojowy, czyli praktyka kształceniowa – zrealizowana. 19-21 września 2008 roku, Kala zorganizował biwak drużynowych w naszym hufcu. Postanowiłem mu pomóc, a przyłączył się również do tego nasz szef zespołu kadry kształcącej – druh Aldek. Z prowadzonych zajęć na biwaku przeze mnie (o potrzebach), naszła mnie refleksja odnośnie standardów kursów drużynowych.

W standardach kursów drużynowych, jak i w praktyce podczas kursów drużynowych sam miałem do czynienia z takim zagadnieniem jak rozwój psychofizyczny dzieci i młodzieży. Sam termin jest chyba najbardziej odpychającym zwrotem podczas całych kursów drużynowych, ze względu na jego skomplikowaną formę. Na początku więc nie zawsze można zrozumieć o co chodzi. Trochę to odraża a w praktyce jeszcze bardziej pogrąża, bo zajęcia są prowadzone trochę formalnie, książkowo. Przynajmniej te, na których ja miałem okazje być na kursach drużynowych. Zastanawiam się właśnie czy można ten temat ugryźć z innej strony. Treści zawarte w rozwoju psychofizycznym dzieci i młodzieży mówią o pewnych standardach rozwojowych zachodzących w pewnych grupach wiekowych. W naszym wypadku (w harcerstwie) mówimy o zuchach (pierwsze klasy z podstawówki), o harcerzach (4-6 klasa podstawówki), harcerzach starszych (gimnazjaliści), wędrownikach (młodzież ponad- gimnazjalna). Także te wytyczne wynikają z pewnych badan, obserwacji pedagogów, psychologów rozwojowych, którzy stworzyli pewne normy zachodzące w specyficznej grupie wiekowej.

Uwaga! Nie będę tutaj rozwodził się na temat podziału grupy 10-16-latków na dwie: 10-13 i 13-16. Czyli znane nam wszystkim – gimnazjum.

Podczas zajęć moich o potrzebach, miałem zwrócić uwagę na pewien etap podczas planowaniu programu drużyny. Na analizę grupy, gdzie właśnie uwzględniamy coś takiego jak potrzeby. To banalne i proste, że jeżeli zaspokajamy te potrzeby psychiczne, fizyczne, emocjonalne, społeczne, duchowe, to dzieci i młodzież też odczuwają, że to właśnie w tej drużynie zostały zaspokojone te potrzeby, czuje że właśnie tutaj rozwija się, że właśnie tutaj jest dla niego fajnie, ciekawie i atrakcyjnie. Dlatego właśnie potrzeby, rozmowa o tym jest ważna. Świadomość tego, identyfikowanie tych potrzeb w swoim środowisku i pomysł na program, w którym zaspakajam je. To samo się tyczy opiekunów prób na stopnie. Jeżeli pokieruje próbanta, harcerza w swoim stereotypie, tak jak on wcześniej przechodził próbę, tak jak mu się podoba, to nie będzie zaspakajał potrzeb harcerza, tylko swoje jakie chore ambicje. Dzieciaki, młodzi ludzie nie są głupi, czują czy tam gdzie są jest fajnie czy nie, właśnie przez to czy program, to co się dzieje dookoła nich, dla nich, jest atrakcyjne, jest dla nich, jest ciekawe, odpowiada ich potrzebom. Jeżeli nie – to ich zachowują się wbrew drużynowemu, nie szanują go, nudzą ich zajęcia, przestają chodzić na zajęcia, szukają innych rzeczy, innych miejsc, innych grup, innych ludzi, buntują się. Szukają również zaspokojenia tych samych potrzeb, ale innymi bodźcami, z innych działek, z totalnie innych system wartości, który my chcieliśmy im zaproponować, dać, rozwinąć, wykształcić.

Gdy poprosiłem uczestników zajęć o wypisanie potrzeb ich harcerzy, okazało się że drużynowy mający do czynienia z harcerzami mają podobne, drużynowi mający do czynienia z harcerzami starszymi też podobne rzeczy. Również drużynowi wędrowniczy mieli podobne treści. Zapytałem się, czy kojarzą ten zbieg okoliczności z zajęciami prowadzonymi już na kursach drużynowych (część po nich była). W zasadzie było spontaniczne pytanie, bo nie spodziewałem się takiego obrotu zdarzeń, ale wtedy właśnie przyszedł mi pomysł na połączenie tych zajęć o rozwoju psychofizycznym dzieci i młodzieży z potrzebami. W zasadzie chodzi tutaj o zajęcia o potrzebach wynikających z rozwoju psychofizycznego dzieci i młodzieży. Wyjście do zajęć z potrzebą, z tym słowem, z tym terminem może być bardziej przyswajalne i mieć wychowawczy styl oraz akcent. Tym bardziej, że oni sami – liderzy drużyn, maja swoje własne indywidualne potrzeby, ale również takie potrzeby, które charakteryzują ich wszystkich jako wędrowników (w tym przypadku można tak powiedzieć, bo wszyscy tam byli wiekowo wędrownikami). Mogłoby być to bardziej ufne wobec uczestników takich zajęć. Bywa tak, że drużynowi mający już jakieś doświadczenie raczej nie wierzą w jakieś książkowe wytyczne, co najbardziej lubię dzieci w danym wieku i utrzymują stanowisko, że wiedzą lepiej. Gdy zaczynam zajęcia, na którym na samym wstępie pokazuję im, że mają takie same potrzeby, po czym uzasadniam, że wynikają z ich przynależności do specyficznej grupy metodycznej, rozwojowej, to już na samym początku mam ich w garści, jeżeli można tak powiedzieć. To co powiem za chwilę będzie odbierane bardziej ufnie i z większą ciekawością, ponieważ po sobie sami odczuli „że coś w tym jest…”.

Leave a Reply