Po co się tak denerwujesz?

Dziwnie to zabrzmi, ale denerwuje mnie to jak ktoś się denerwuje – o pierdoły, błache, niszowe, malutkie rzeczy. Za przykład posłużę sobie zuchy. Tak, kochane, urocze, małe zuchy. Ale to nie one się denerwują, tylko osoby które tymi zuchami się zajmują. Jak to jest?

Pewnie w swoich środowiskach spotkaliście się z sytuacjami, że szczególnie wędrownicy lubią co nieco powiedzieć o zuchach coś w stylu:

„dobry zuch, martwy zuch”
„zuchy są cudowne, najlepsze z ketchupem”
„zuchy najlepsze do gara z zupą”

No i tym podobnym. Oczywiście przy zuchach takich słów nie używają, przynajmniej ja tak nie mówiłem i nigdy takiej sytuacji nie zauważyłem. Ale przy zuchowatych owszem. Ale właśnie dlaczego? Po co?

Powieje trochę wspomnieniami, ale mój kolega od dzieciństwa lubił mnie denerwować. Gdy już mieliśmy po 16-17 lat nadal mnie denerwował. Robił to specjalnie. Od zawsze dziwiłem się dlaczego? Po co? Na cholerę mu to? Kiedyś mi odpowiedział, że „lubię Cię denerwować, bo Ty wpadasz w to, denerwujesz się”. Znów dziwnie to brzmi, denerwować kogoś dlatego, że ta osoba się denerwuje. Ale coś w tym jest. Kolejna próba na stopień harcerski, krok do przodu w swoim rozwoju i walka ze swoją największą słabością, wadą. Nerwowość. Tak, to było najgorsze w moim duchu. Nieważne już jak to zrobiłem, itp. Ale ważne jest to, że się udało. Do dzisiaj mam kontakt z tym kolegą z dzieciństwa. Nie zmienił się, nadal lubi denerwować ludzi, którzy wpadają w jego pułapkę i denerwują się. Mi dał już spokój. Znalazłem w sobie dystans. Wiedziałem jaki jestem i potrafiłem również do tego się uśmiechnąć, pośmiać się, pożartować. Stwierdziłem, że nie ma sensu denerwować się o tak błache rzeczy. To tylko żarty, słowa.

W sytuacji z zuchami również tak jest. Moja najlepsza-zuchowata znajoma już w sumie uodporniła się na takie głupie gadanie o zuchach, więc też z znajomymi przestaliśmy żartować. Znalazła dystans moim zdaniem i fajnie. Bo mimo to, że cytaty powyższe są głupie, kretyńskie, to nie ma sensu i tak i tak denerwować się o to. Bo – po co?

Leave a Reply