Oboźny - zły… to stereotyp

Jadąc na biwak, rajd, obóz, zimowisko, itp. w harcerstwie, funkcja oboźnego kojarzy się jednoznacznie. To nawet widać w piosence gdy po wersie „gdzie króluje zły” w „Bieszczadzki trakt”, osoby śpiewające dopowiadają – „oboźny!”. No bo kto jest zły? Oboźny. Dlaczego? Po zimowisku w Chęcinach – nie wiem.

Funkcja oboźnego, to głównie pilnowanie porządku. To forma jest tutaj najbardziej najważniejsza. Właśnie forma złego oboźnego kojarzy się najbardziej. Oboźny to również druga osoba po komendancie najważniejsza, albo po komendancie i ewentualnym zastępcą komendanta. Pilnuje porządku czasowego programu, dla niego minuta opóźnienia w programie to jest katastrofa. Bardzo słusznie ponieważ pokazujemy przykład uczestnikom a i również oboźny to wielka nauka porządku, ogarnięcia całości programu, itd. Aktualnie oboźny kojarzy się z złym kadrowiczem z gwizdkiem, który krzyczy na ludzi i każe coś robić. Czyli mamy krzyk i rozkazywanie, które są kompletnie niewychowawczymi rzeczami. Nic dziwnego więc, że oboźny w zasadzie jest zły w oczach uczestników. Byłem parę razy oboźnym i pamiętam, że za pierwszym razem starałem utrzymać tradycję złego oboźnego, chociaż w jednej kwestii nie zgadzało się to. Zasze staram się uzasadnić to, jak mówię komuś, że coś ma zrobić, że coś powinien zrobić, itd. Oboźny krzyczy „tak ma być i koniec”, a do mnie to nie pasuje, a na pewno nie pasuje mi takie zachowanie żadnemu w kadrze wychowawczej ZHP. Jeżeli ktoś będzie krzyczeć, to nie będzie wzbudzać tym jakiś respekt, ludzie nie będą go szanowali. Oni jedynie będą się go bali, ale co z tego? Naiwny kadrowicz wychowawczy może łudzić się, że ludzie go lubią, szanuję itd., a tak naprawdę to w pewnych sytuacjach się tylko jego boją, a do tego mogą mieć go gdzieś. Rozkaz nieuzasadniony, najczęściej jak już to „bo tak” to oczywista patologia, zwłaszcza w organizacji wychowawczej. Nie buduje również szacunku wychowawcy u wychowanków, a już nie mówiąc o jakieś nauce, bo takie zachowanie nie uczy niczego dobrego. Powiedz człowiekowi spokojnie i normalnie, że ma coś zrobić i uzasadnij mu to. Jeżeli zrobi, będzie wszystko okej, jeżeli nie zrobi to znaczy że nie chciał zrobić i wszystko jest też okej. Jeżeli rozkażesz, nie uzasadnisz, to już na pierwszą linię wiadomo, że nie zrobi tego z chęcią.

W Chęcinach tylko jeden dzień budziłem ludzi krzykiem i dosyć brzydkimi metodami w formie mojego krzykliwego, donośnego głosu. To jest wręcz maltretowanie się nad nimi. W zasadzie ja też wychodzę z założenia, że mnie bardziej usatysfakcjonuje, jak oni wstaną ponieważ chcą wstać, a nie że ja tak chcę, bo tak mam w planie. Postanowiłem moje przemyślenia, moje doświadczenie, moją widzę z studiów i z rozmów z instruktorami będącymi moim autorytetem, coś złączyć i spróbować. A co! Budziłem ich indywidualnie słowem „Dzień dobry”, nawiązując kontakt, rozmawiając z nimi, zmuszałem ich do tego, że już nie spali. Mając jeszcze więź z uczestnikami, starałem tą więź jak najbardziej przełożyć na pozytywną więź. Jakiekolwiek ogłoszenia, itp. nie mówiłem wszystkim naraz krzykiem poprzedzającym gwizdkiem. Z gwizdka w ogóle nie korzystałem, chyba tylko w pierwszy dzień testowy. Starałem się pracować z zastępowymi, którzy przekazywali wszystkie informacje dalej w swoich zastępach. Jeżeli obiad był o 14:00, zastępowy był odpowiedzialny za to, żeby przyprowadzić na stołówkę swój zastęp punktualnie na 14:00. Nie było mowy o spóźnieniu. Spóźnienie miało swoje konsekwencje, ponieważ żadnych kar, jedynie konsekwencje, z nie wywiązywania się z zadań. Musztra karna, służba karna w kuchni, sprzątanie, itp.

Mój wniosek jest taki, że jeśli ma być to wychowawcza organizacji, jeżeli mamy coś dobrego robić, to starać się to wprowadzić. Jednak można, jak się chce to się potrafi. Nie uważam, że idealnie swoją funkcję tym razem pełniłem, ale jestem na pewno bliżej niż wcześniej z czego jestem zadowolony, a czuję że na pewno jest to o wiele lepsza droga niż poprzednia: „oboźnego – faszysty”.

Pod błękitnym niebem!

28 Responses to “Oboźny - zły… to stereotyp”

  1. Cichy Says:

    Hej Słonko!!
    J sobie na przykład nie wyobrażam takiej sytuacji gdzie jedziesz na obóz liczący około 50 osób i podejść do każdej z nich rano i powiedzieć “dzień dobry” ponieważ masz przynajmniej pół godziny w plecy.. A i na pewno kilka osób będzie pytało się co dziś w planach lub która godzina itp. Dla mnie ten sposób to porażka… Moim zdaniem harcerze są świadomi tego, że się krzyczy jak trzeba. Sam też parę razy pełniłem tą funkcje i choć krzyczałem to nie straciłem poważania u reszty ludzi…

  2. słonek Says:

    … albo tego nie wiesz.

    Z liczbą 50 osób, zabrałbym trąbkę, którą bym obudził wszystkich (a byłem już na takim obozie z oboźnym z trąbką) i zaprosiłbym ich na zaprawę.

    Jaki wniosek? Ten kto chce, szuka sposobów, ten kto nie, szuka wymówek.

  3. Cichy Says:

    No ale między krzykiem a trąbką nie ma dużej różnicy, ponieważ i tak wydajesz z “siebie” donośny głos… Czyli po prostu hałasujesz , czyli i tak Cię nie lubią. Bo wolałbym usłyszeć czyjś krzyk niż tą trąbkę..

  4. słonek Says:

    Jakoś podchodzę do tego inaczej, ponieważ krzyk jest Twoją wolą. Jeżeli chcesz, to krzyczysz. Jeżeli potrafisz co innego zdziałać, to pokazujesz że potrafisz zrobić coś innego niż krzyczeć, potrafisz obejść się bez krzyku. Zresztą poranne zagranie trąbką na sygnał pobutki jest równomierne temu, jak pieje kogut na przykład. Krzyk może rozszerzyć się na coraz to większy krzyk i “faszyzm”, przesadę. Jeden sygnał trąbką, zaprawa i po sprawie.

  5. Cichy Says:

    A co to za argument z tym kogutem… Krzyk też można z tym porównać- poranny krzyk oboźnego jest też równomierny z pianiem koguta…

  6. słonek Says:

    Krzyk nie kojarzy się dobrze. Umówiony znak - tak.

  7. Cichy Says:

    Pobudka jest tak samo zła pod każdą postacią….

  8. słonek Says:

    To w takim razie, jaki to sens, uczyć złej rzeczy harcerzy? Zastanów się. Albo, po co Ty sam wstajesz? Albo po co Ty sam wstajesz jak ktoś, coś Cie budzi? Jak to przecież jest złe, jak sam powiedziałeś.

  9. Cichy Says:

    Bo sam się godziłem na takie warunki jak i reszta obozowiczów…
    I wszyscy wiedzą że krzyk jest bardzo pomocny nie tylko oboźnemu ale i reszcie kadry…

  10. słonek Says:

    To zastanow się. Złe, czy nie?

  11. Cichy Says:

    Chodziło mi o to, że pobudka jest tak samo “zła” jak zatrąbisz czy jak krzykniesz. Nie napisałem ani razu, że krzyk jest zły!
    A wręcz przeciwnie jest BARDZO pomocny…

  12. słonek Says:

    Krzyk kojarzy się z agresją z złością, wielu dziciakom kojarzy się jeszcze źle bo różni ludzi mają różne sytuacje w domach. Inne sygnały, są umówmymi sygnałami, które raczej nie kojarzą się z kłótnią, agresją, złością w rodzinie, u kolegów, w jakieś grupie społecznej, itp.

  13. Marta Says:

    Jeśli mogę się wtrącić to istnieje różnica miedzy krzykiem w sensie “darcia się na kogoś” a krzyczenia z przepony głośno ale nie agresywnie do kogoś… W naszym środowisku krzyk jest przyjętą formą ogłaszania komunikatów i żadne dziecko z tego powodu nie cierpi, mnie też tak budzono przez wiele lat i nie odczuwam skazy na psychice… jeśli chodzi o gwizdek czym różni sie od Twojej trąbki, też przyjęty ustalony sygnał dźwiękowy.. W przypadku młodszych harcerzy i zuchów pomaga im zareagować, w sensie ze wiedzą gdzie maja szukać osoby która chce coś przekazać a nie dla zdyscyplinowania…Jesli chodzi o Twoja metodę z zastępowymi zawodzi ona kiedy mamy przesunięcia które jak wiadomo zdążają sie z naturalnych powodów… Łatwiej jest ogłosić czas przygotowania do obiadu 10 minut niż tłumaczyć wszystkim czemu przyszli o 14 o obiadu jeszcze nie ma…Generalnie zły oboźny to może i stereotyp ale nie tak trwały i kategoryczny jak Ci sie wydaje.. i na pewno wynika z jeszcze innych powodów niż te który poruszyłeś…

  14. słonek Says:

    Pewnie tak i na pewno też masz rację że istnieje różnica w krzykach. Wolę jednak unikać jakiegokolwiek, a zwalczać fanatyczny, zły. Widzę również po rozmowie z Cichym, że różnica stylu oboźnego zależy również o stylu obozu, biwaku, itp. od formy realizacjiprogramu, ponieważ “co kraj to obyczaj”. Każdy niech robi jak chce, byle w świetle misji zhp.

  15. Maja Says:

    I myślę, ze tu jest sedno! Różne sposoby, np. budzenia zależą od klimatu obozu/biwaku jak i jego uczestników! Swrgo czasu byłam w drużynie męskiej wzoraowanej na wojsku i tam budziło nas nie tylko krzyk czy gwizdek, ale np wyjący na całą wieś alarm przeciwpożarowy;) Pragnę również nadmenić, że pobudki nie zawsze były po wschodzie słońca;) Powiem jedno-przeżycia niesamowite, niezapomniane do końca zycia:D A ówczesnego oboźnego nalal lubimy:)

  16. kuciap Says:

    Właśnie przypomniało mi się jak byłeś naszym oboźnym na obozie w Kobylej Górze… owszem xP Oboźny jako Ty to naprawde zły :P no… w niektórych sytuacjach w pozytywnym słowa znaczeniu… ale w ‘tamtych czasach’ :P
    Zastanawiam się dlaczego dopiero teraz uświadomiłeś sobie, że budząc tym krzykiem jest irytujące?! Dlaczego na to nie wpadłeś w Kobylej Górze?! :P

  17. dziubek Says:

    kuciap, świetne pytanie!:D

  18. słonek Says:

    Hm, ja myślę że i tak byłem miły dla was. ]:->
    :D

  19. blue Says:

    szczerze mówiąc po niektórych opowieściach o oboźnych sadystach Słonko nie byłz złym oboźnym. A to że czasem na niego narzekałyśmy… No cóż czasem trzeba miec kogoś na kogo mozna o każdej porze dnia i nocy narzekać a kto sie do tego nadaje na obozie lepiej niż oboźny:P
    Pobudka w formie “kogo pierwszego wyłuskamy ze śpiwora” była nawet sympatyczna:D

    Wg mnie silne płuca są równie (neutralne) przydatne jak gwizdek czy trąbka

  20. dziubek Says:

    raz w życiu spotkałam oboźnego-sadystę, baaa, nawet znosiłam go przez 2 tygodnie. słonko, faktycznie, nie było z tobą najgorzej :D

  21. słonek Says:

    A któż to był? :)

  22. sara Says:

    całą listę mam do wypisania normalnie….
    przeczytałam komentarze i nie chcę powtarzać, tego co już napisała krycha z cichym, ale przychodzi mi jedno pytanie na myśl: jakich wy macie oboźnych w tym ostrowie?!
    nigdy oboźny nie kojarzył mi się z agresją, prawdopodobnie dlatego, że ten krzyk, to tylko forma zwrócenia na siebie uwagi i przekazania czegoś szybko do dużej grupy osób. gdyby oboźny nie podnosił głosu, roiłoby się od zbędnych pytań, ponieważ połowa nie dosłyszałaby co ma zrobić i na którą…
    budzenie wszystkich pokolei moze być miłą odmianą, np. na niedzielę;] ale jako dobry oboźny powinieneś unikać takich poślizgów czasowych w grafiku
    dodam, że prosząc zastępowych o przekazanie jakiejś informacji, zwalasz na nich swój obowiązek, czyli się od niego wymigujesz… obarczasz dzieciaki odpowiedzialnością, że ktoś nie został poinformowany…
    PS. na naszych obozach śpiewało się o oboźnym dlatego, że był osobą charakterystyczną, z którą miał każdy obozowicz miał styczność bezpośrednio oraz osobą którą pełniła funkcję łącznika między uczestnikami a kadrą… czyli był im bliższy^^
    PPS. sama pełniłam funkcję oboźnej, z tego co pamiętam to drugiego dnia już nie krzyczałam, tylko WOŁAŁAM, a to nie może być odebrane negatywnie… na moją cześć też ułożono zwrotkę w piosence, czyli moja metoda okazała się przystępna dla zuchów i harcerzy młodszych;]

  23. pionierka Says:

    trąbka, gwizdek…
    Nam na obozie, dla odmiany, pewnego dnia odpalono petardę. Dużą. I głośną.

    Zerwaliśmy się z kanadyjek w tempie, o które ludzi zamotanych w śpiwory nikt by nie podejrzewał ;)

  24. słonek Says:

    Petarda… masakra… :)

  25. toJa Says:

    jaka jest dokladna rola oboznego na rajdzie harcerskim, co robi oprocz pobudek itp. chodiz mi tu głównie o role na apelu?;-)

  26. to ja Says:

    jaka jest dokladna rola oboznego? chodiz mi tu o wszystko a głównie o rolę na apelach.
    i w czasie rajud nie biwaku:-)
    Pozdrawiam

  27. to ja Says:

    przepraszam, ze dwukrotnie wyslalam tą samą wiadomość:-)

  28. słonek Says:

    Na apelu? Prowadzi apel i melduje biwak/ rajd przed komendantem. Nie byłaś nigdy na biwaku, rajdzie? Nie widziałaś co oboźny robi? :)

Leave a Reply