O zastępie zastępowych słów kilka (autor: Misza)

Na wstępie chciałbym wytłumaczyć się ewentualnemu czytelnikowi. Do popełnienia niniejszego tekstu nakłonił mnie Słonek. Właściwie uczynił to postępem, ale powiedziałem, więc piszę. Trochę czasu dałem sobie na uporządkowanie przemyśleń na dość rozległy temat zastępu zastępowych, kiedy jednak miałem to za sobą, natrafiłem na poważniejszy problem. Sytuacja wygląda tak, że mam odpowiadać na pytanie, którego nikt mi nie zadał. Mam jakieś przemyślenia - to fajnie jak mam sobie z kimś pogadać. Ale, o czym tu pisać? Znalazłem tu w okolicy kilka tekstów dotyczących sprawy. Pozwolę sobie, luźne do nich nawiązanie, wykorzystać jako punkt zaczepienia. Pytania jakieś wymyślę w trakcie i postaram się sklecić to mniej więcej (to przecież tylko strona Słonka) w jakąś całość. Ja - powiedziałem, więc piszę, Ty – czytasz na własną odpowiedzialność.

Nie czuję się kompetentny wypowiadać o wiedzy na temat zastępu zastępowych, wśród drużynowych ZHP. Trudno by mi było jednak uwierzyć, w jej powszechny brak.
Dlaczego?

System małych grup wliczamy w fundament metody harcerskiej. W metodyce harcerskiej i starszo-harcerskiej zastęp jest podstawową jednostką działania. Drużyny są tu właściwie zbiorem zastępów. System zastępów działa tak, że drużynowy uczy zastępowych w zastępie zastępowych, a następnie oni przekazują nabytą wiedzę swoim zastępom. Tak to działa. Zastęp zastępowych (dla ułatwienia pozwolę sobie dalej na ZZ) to nie jest nowatorski eksperyment, czy ciekawe urozmaicenie. To jest nieodłączna, a właściwie zasadnicza część systemu zastępów. Może i są drużyny, w których taki organizm nie występuje, ale czy to jest wtedy jeszcze metoda harcerska?
Czy aby się nie zagalopował?
Ta struktura ma zasadnicze znaczenie dla całej metody. Tu można by wiele opowiadać, zagłębiając się kolejno we wszystkie złożoności. Odpuszczę to, a w razie gdyby ktoś miał potrzebę pogadać o szczegółach, to ostrzegam, że chętnie na nią odpowiem. Pokrótce, więc tylko wyjaśnię, o co mi chodzi. Zastępowych się stwarza. Robi to drużynowy z ludzi, którzy w jego ocenie się nadają. Jak to robi?
Uczy ich tego, czego mają uczyć swoich ludzi (techniki) – taka struktura przekazywania wiedzy ma ogromne znaczenie dla stworzenia zależności podwładny - przełożony.
Uczy ich tego, jak mają uczyć – to jest właściwie ważniejsze w warunkach harcerskich (skautowych), niż w wojskowych, z których przeniesiony został system małych grup, ze względu na pośredni charakter przekazu.
Uczy ich być starszym bratem – to jest najważniejsze zadanie zastępowego, będą takimi zastępowymi dla swoich harcerzy jak ich zastępowy dla nich.
Bez prowadzenia ZZ, z trzech wymienionych - pierwsze można zrobić, ale ZZ ułatwia sprawę, - drugie, jeśli możliwe jest arcytrudne, - trzecie w moim przekonaniu jest nie do zrobienia.

Jak się ma ZZ do Rady Drużyny?
Problem definicyjny. Jest to zebranie pewnych ludzi w celu omówienia – rozpatrzenia pewnych spraw dotyczących drużyny, czy sami ci ludzie?
W metodyce harcerskiej, rada drużyny służy właściwie do rozwijania pewnej świadomości - przygotowania do metodyki starszo-harcerskiej. Tam osiąga swoją dojrzałą postać, organizmu kierującego drużyną. Radę tworzy drużynowy z przybocznymi i zastępowi. Mogą być jakieś dodatki, ale są tylko do pomocy – np. skarbnik szybko rozwieje wątpliwości, na co nas stać.
Ta zasadnicza część musi mieć poczucie dążenia do wspólnego celu. Musi ich łączyć konstruktywna troska o drużynę. Radę drużyny się stwarza. ZZ stanowi dla tego stwarzania doskonałe warunki.
Jeśli zastęp składa się z kumpli, z których każdy buduje modele, to będą gadać o modelarstwie. Jeśli zastęp składa się z kumpli, z których każdy prowadzi zastęp… Naturalne, „co u ciebie słychać?” to godziny wymiany doświadczeń, pomocy w rozwiązywaniu problemów, dzielenia się pomysłami i wspólnej ich realizacji - wszystko to w tematyce prowadzenia zastępu.
Jeśli kumpel ma problem z terenoznawstwem, a ja się na tym trochę znam, to mu pomogę - nasz zastęp będzie w tym lepszy. Jeśli kumpel ma jakiś problem z zastępem, a ja się na tym trochę znam… Pomogę mu, bo w zastępie sobie pomagamy, ale co wtedy będzie lepsze? Tak jak zastępowi będą tworzyć jedność ZZ, tak ich zastępy będą tworzyć jedność drużyny.

Dlaczego zastępowym ZZ ma być drużynowy?
To pewnie nie jest niezbędne. Przyboczny to w końcu właściwie uzupełnienie drużynowego. Może raczej się zastanówmy, dlaczego tak jest przyjęte – czy ma to jakieś plusy?

Dlaczego przyboczny jest przybocznym?
Drużynowemu potrzebna jest taka pomoc to jasne, ale dlaczego to jest drużynowy, a to jego pomoc? Przyboczny to najlepsza funkcja dla kogoś, uczonego jak być drużynowym – wychowywanego następcy. Nauka prowadzenia ZZ to ważna część całości, ale w takim układzie przyboczny pasuje raczej na podzastępowego.

Drużynowy jest jeden i bez względu na pomagierów to na nim spoczywa odpowiedzialność. Ma ona wiele aspektów, bo tu w końcu rozchodzi się o całe prowadzenie drużyny. Co jednak jest najważniejsze?

Odpowiedzialność za ludzi.
Poziom podstawowy. Zadbać o to, aby ze swojej harcerskiej przygody wyszli cało. Drużynowy tutaj trafia na pewien dylemat. Idea naszej organizacji jest właściwie taka, że nie ma krzyczeć „nie łazić po drzewa”, tylko zadbać, aby to łażenie przeżyli. Co ma zrobić z zastępami? Z jednej strony dobra drużyna to jest taka, w której drużynowy nie wtyka nosa w sprawy zastępowych. Mają dawać z siebie wszystko, dlatego że im zaufał, a nie, dlatego że skontroluje ich każdy krok. Z drugiej strony zastępowy to jednak młody człowiek. Jak miałeś 12 lat, to czy tak całkiem umiałeś odróżnić to, co udaje się tylko w amerykańskich filmach?
Nie kontrolować? - ale krew w żyłach potrafią zmrozić niektóre pomysły, zrodzone zresztą w najlepszych intencjach.
Drużynowy, jako zastępowy ZZ, nie tylko ma okazje podsłuchiwać, co knują. On w tym knuciu uczestniczy. Jeśli poznają, że jest w tym dobry, że nie gasi wystrzałowych pomysłów tylko je rozkręca, to przyjdą do niego z każdym szczwanym planem.
Poziom złożony. Tak naprawdę, najważniejsze zadanie drużynowego, to pomagać swoim ludziom, kiedy tego potrzebują. Poszczególnym – konkretnym ludziom, bo te największe potrzeby, zawsze są indywidualne – osobiste. Pomagać nie, kiedy pomocy szuka, ale kiedy jej potrzebuje. Nawet, jeśli nie wie jeszcze, że jej potrzebuje. Pomagać skutecznie. To jest dopiero trudne. Podopieczny, mają problemy nie tylko w drużynie, a może tu najmniejsze. Mogą być problemy w domu, w szkole, z nauką, i różne inne.
Niełatwo dać drużynowemu w tej sprawie jakąś uniwersalną radę. Ja się w każdym razie nie czuję na siłach. Mogę tylko przypomnieć o tej już nam danej. Czuwaj! Poznawaj swoich ludzi tak dobrze jak to możliwe – to pozwoli Ci być przygotowanym. Patrz na nich czujnie i stale – to pozwoli Ci być we właściwym czasie we właściwym miejscu.
Nawet ta minimalna dwunastka to już wiele czuwania.
Drużynowy, jako zastępowy ZZ, może czuwać skuteczniej. Każdy jego zastępowy to jego czujka. Zastępowi więcej czasu spędzają z jego ludźmi, czyli czas czuwania na pojedynczego łepka rośnie jeszcze bardziej. Ucząc zastępowych jak być starszym bratem (o tym już było) zwiększa skuteczność ich czuwania. Będąc ich zastępowym – starszym bratem – czuwa nad nimi, więc też nad ich służbą. Pytanie o zastęp, jest nie wezwaniem przez przełożonego do raportu i oceny, tylko dzieleniem się ze starszym bratem przeżyciami i oparciem w problemach. To jest atmosfera sprzyjająca zbieraniu czujnych spostrzeżeń i motywująca do ich czynienia. W dodatku zapewniam, że działa to w obie strony.
Podsumowując - wielki plus prowadzenia ZZ dla drużynowego to bycie w centrum całego systemu – blisko zastępowego.

Zmniejszająca się skuteczność kontroli rozważań się na tematy poboczne skłania mnie ku oczekiwanemu zakończeniu. Można też powiedzieć, że z grubsza zająłem się wszystkimi kwestiami, do których udało mi się znaleźć inspirację. W poczuciu wypełnionej obietnicy, kończę więc niniejszym.

_______________________________________________

Michał, kumpel z innego środowiska harcerskiego.

Leave a Reply