Foch
Obrażalstwo – te słowo było jakieś takie dziwne, dobrze że to slangu weszło słowo „foch”, bo coraz więcej się o tym mówi. Niestety jednak coraz częściej nadużywa się tej „sztuki”. Bezsensowność fochów będę próbował wyjaśnić poniżej z kilku względów. Za dużo mam do czynienia z sytuacjami, gdzie jestem ofiarą niepotrzebnych i głupich fochów. Dawno również nie pisałem, a kilka osób już zwracało mi na to uwagę, więc do dzieła.
Przyjrzyjmy się bardzo prostej sytuacji. 6 osób: trzy dziewczyny i trzech chłopaków. Akcja zaczęła się gdy chłopacy zaczęli bekać po zjedzeniu porządnej dawki jedzenia. Jedna z dziewczyn bardzo nie lubiła tego zwyczaju i zawsze zwracała na to uwagę. Jeden z chłopaków wiedział o tym, generalne zawsze starał się nie bekać, a nawet zwracać innym uwagę – ze względu na tą dziewczyną i jej nie lubienie bekania. Podczas tej sytuacji postanowił jednak powiedzieć dziewczynie, że bekanie to normalny zwyczaj, gdzie tym akcentem pokazujemy szacunek dla tej osoby, która przygotowała posiłek. Bekanie jest podziękowaniem i informację zwrotną, że jedzenie było dobre. Dziewczyna najwyraźniej nie chciała przyjąć tego do siebie i raczej nie dyskutowała z tym, bo ciągle powtarzała, że to niekulturalne, nietaktowne, itp. Padały więc w stronę dziewczyny kolejne argumenty „niekulturalne? A co jest kulturalne obiektywnie? Gdzie to jest napisane?”. Chłopaki bekali, tym razem trochę chamsko, bo specjalnie na złość. Dziewczyny trochę oburzone tą sytuacją – jak to się dzisiaj mówi – strzeliły focha. Mieliśmy właśnie oglądać film w innym pomieszczeniu, gdzie już dwóch chłopaków siedziało, przyszły dziewczyny i jedna z nich powiedziała, że nie ma miejsca – choć miejsce było. Może za idiotów nas miała? Ale wiedzieliśmy, że nie chodzi o to, że nie ma miejsc, tylko o to że są obrażone. Jedna dziewczyna jednak nie do końca zrozumiała obrażania się w tej sytuacji i trochę odizolowała się od dyskusji, która była konsekwencją akcji „bo nie ma dla nas miejsc”. Jeden chłopak poszedł do dziewczyn i chciał porozmawiać, o co chodzi? Jedna z dziewczyn, obrażona ze złości mówiła co tylko jej ślina poszła na język, ale nic konkretnego się nie dowiedział. Poszedł jednak zwrot typu „nie uszanowaliście tego, że jedna dziewczyna nie lubiła bekania, a wy na złość bekaliście”. Owszem miała rację. Do połowy. W całości do połowy, ponieważ chłopak to samo jej powiedział, że „my też mamy pewne zwyczaje, poglądy, nas też nie uszanowano, ale my się nie obrażamy o takie rzeczy, bo to jest błache, to pierdółko, to nikogo nie zabije, nikt na tym nie ucierpi”. A może jednak ucierpieli? Wszyscy. Obrażeniem się – fochem.
Foch wywołało bekanie, różnorodność spojrzenia na ten zwyczaj. W zasadzie nie zwyczaj, a mimowolny „ruch” układu trawiennego. Ale bekanie można powstrzymać, można zasłonić, można przeprosić (o ile to coś złego?), ale nie o to mi chodzi, żeby bronić bekania, przyjrzyjmy się obrażeniu się i nie zaćmiewajmy się sytuacją bekania. Ważne jest to, że chodziło o różnorodne spojrzenie na jakąś rzecz. Jak bardzo obydwie strony tolerowały to? Patrząc przeszłościowo chłopacy dzień w dzień, czy też kiedy spotykali się z dziewczyną nie akceptującą bekania, jakoś to tolerowali, bo wiedzieli jakie ma zdanie na ten temat i na złość tego nie robili. Chłopak jeden pamiętaj jednak, że kiedyś również na złość bekał, a dziewczyna się nie obraziła. Pomyślał – może aż tak jej to nie przeszkadza i się nie obrazi i sobie pożartujemy. Może druga dziewczyna pomogła w tej sytuacji?
Konsekwencja.
Podczas obrażenia się, różne rzeczy dzieją się między dwoma stronami. Zwykle jest tak, że osoba obrażona często robi różne dziwne rzeczy, mówi różne dziwne rzeczy, które nie mają nic wspólnego z prawdą. Szuka dziury w całym. Tak jak w sytuacji z siedzeniem przed filmem, gdzie stwierdziła dziewczyna, że nie ma tutaj dla nich miejsca, choć było. To bardzo nie w porządku wobec kogokolwiek tak ściemniać, bo można to nazwać ściemą, bo nie chodziło jej o to, a o co innego. Bynajmniej nie chciała tego rozwiązać.
Rozmowa.
Ale chciał porozmawiać jeden z chłopaków, jednak dziewczyny zamknęły się. Dopiero po jakimś czasie ciszy, gdy każdy poszedł w swoją stronę, jedna dziewczyna przyszła i porozmawiała z chłopakiem o całej sytuacji, dogadali się i już było okej. Dwie dziewczyny jednak – nie dały za wygraną. Tak jakby to była dla nich wojna. Wtrąciła się jeszcze osoba postronna, czwarta dziewczyna określając „nie rozumiem, za co one się obraziły, za takie głupoty? Ech.” Miała chyba rację. A może nie?
Zrozumienie.
Zrozumieć trzeba obydwie strony, również złość dziewczyn. Tylko dlaczego się obrażają i w konsekwencji nie można normalnie z nimi porozmawiać, normalnie dalej żyć. Dlaczego taka głupia, Błacha sytuacja ma powodować spięcia między dwoma stronami. Zdenerwowanie się okej, ale obrażanie się? Tak moi drodzy to są dwie różne rzeczy. Można być złym, ale swoje emocje można zostawić dla siebie, albo wyrazić je w inny sposób, choćby gniewem, rozmową, dyskusją. Ale dlaczego relacje, stosunki, inne osoby mają na tym cierpieć? Poprzez obrażanie się?
Zrozumieć siebie.
Ważne jest chyba to, aby człowiek zrozumiał drugiego, aby w ogóle uniknąć podobnych sytuacji. Nie zamykać się na rozmowę, ponieważ to nie pomaga. Uszanujmy zdanie drugiej osoby, jej poglądy, zwyczaje, itp. Ale niech to działa w dwie strony. Nie ograniczajmy się również do tego co nam pokazano, szukajmy swoich rozwiązań, swojego zdania, swojego ja.
Dystans.
Błacha rzecz, która wywołała konflikt, foch dziewczyn mogła być spowodowana brakiem dystansu do samej siebie u dziewczyny, która nie lubiła bekania. To nie jest łatwa sztuka, bo dzięki tej sztuce o wiele łatwiej się żyje. A nic co fajne, super, itp. Nie jest tanie i proste do zdobycia. Ale warto zbierać siły na to.
Coś co jest dla mnie ważne, coś co mnie bardzo boli, może być inaczej odebrane przez drugiego człowieka. Ja mogę mieć do tego dystans, by nie skrzywdzić drugiej osoby, by nie narzucić jej moich myśli, moich poglądów.
Nie ograniczać się.
Zrozumieć się.
Mieć dystans.
luty 21st, 2009 at 8:57 po południu
myślę że foch to pewien sposób rozmawiania w naszej kulturze (mimo wszywtko ze przeciez własnie mało sie tam mówi). We współczesnym euroamerykańskim świecie wśród młodych ludzi niestety znikł zwyczaj wyjaśniania i mówienia wprost o czyms (moze dlatego jak kobiety mówią ‘nieeee…’ oznacza to ‘zgodze sie jak jeszcze troche sie koło mnie pokręcisz i będziesz prosił’
luty 21st, 2009 at 9:50 po południu
Co do tych kobiet to taka kulturowa tradycja. Plus efekt muzyki (treści piosenek) i filmów “romantycznych”.
Jeśli foch to pewien sposób “rozmowy” to musi coś przekazywać plus informacja zwrotna. Foch jest raczej informacją jednej strony dla drugiej. A co druga strona już “powie” to dla pierwszej jest już mało ważne. Ponieważ foch, to foch. :)
luty 22nd, 2009 at 1:51 po południu
myśle ze istnieje odpowiedz :D - długie proszenie czy dopominanie się o odfochowanie jest odpowiedzią ‘zalezy mi’
luty 22nd, 2009 at 2:12 po południu
W sytuacji powyższej również proszono, dopominano się. To również sygnalizowało mi “zależy mi”. Masz rację tak jest. Tyle, że foch, blokuje wszystko, ustawia mór i nic przez niego nie przechodzi. Niestety.. :( Chyba trzeba będzie cosik jeszcze napisać o fochu, bo to ciekawego zagadnienie. ;D
luty 23rd, 2009 at 8:29 po południu
myślę (przynajmniej takie znam fochy) że one stawiają takie mury do przejscia : ) żeby oprócz powiedzenia ‘zalezy mi’ było troche sił włozonych co by potwierdzic ze ‘zalezy mi’ :D
luty 23rd, 2009 at 8:39 po południu
Kurczę to jest tak złożone, że trzeba przy tym elemencie focha zatrzymać się i napisać osobny tekst. Może jutro. ;)